"Financial Times": Polska z "doczepki Ukrainy" zamieniła się w silnego zawodnika

"Pięć lat temu, kiedy Ukrainie i Polsce przyznawano organizację Euro, to nasz kraj był uznawany za słabszego gracza. Polska, pod rządami PiS, naburmuszona i niepotrafiąca prowadzić dialogu w Europie, była trochę 'na doczepkę' do rozwijającej się Ukrainy. Teraz role się odwróciły" - pisze "Financial Times". Zaznacza, że Euro Polsce może tylko pomóc, ale w przypadku Ukrainy może być obosiecznym mieczem.

Część przywódców zapowiedziała bojkot mistrzostw. Kraj dodatkowo przeżarty jest korupcją, dochodzi w nim do wielu nieprawidłowości, a władza prezydenta Janukowycza staje się coraz bardziej autorytarna.

Polska liderem

Na silnego gracza wyrosła z kolei Polska . "Financial Times" pisze , że nasz kraj w miarę bezboleśnie przeszedł przez kryzysowe zawirowania w Europie. W artykule czytamy też, że rząd Donalda Tusk zagwarantował polityczny spokój i stabilizację, a premier cieszy się dużym poparciem , co pokazały drugie z rzędu zwycięskie wybory.

Gazeta podkreśla, że polski rząd i Bronisław Komorowski zręcznie załagodzili bojkot Ukrainy , którym grozili kolejni politycy z krajów Europy Zachodniej. Polski prezydent jako jeden z regionu powiedział, że na meczach u współorganizatora Euro 2012 się pojawi. Na Ukrainę - jak zapowiedzieli - nie przyjadą politycy z Niemiec, Austrii czy Czech. Przez moment za bojkotem opowiadało się nawet PiS . Premier nazwał ten ruch "samobójczym golem" , a z pomysłu wkrótce wycofał się sam Jarosław Kaczyński, zapowiadając polityczny spokój podczas Euro .

Polska załagodziła bojkot

Brytyjski dziennik zwraca też uwagę, że Polska stała się na arenie międzynarodowej obrońcą Ukrainy. Konsekwentnie i jednogłośnie tłumaczyła, że izolacja Kijowa nie wyjdzie na dobre nikomu. Walka o przestrzeganie praw człowieka nie może polegać na odwracaniu się od Ukrainy plecami, a na dialogu i zwracaniu uwagi na nieprawidłowości.

Euro pokaże, jak na Ukrainie jest źle?

Oleg Rybaczuk, jeden obrońców praw człowieka na Ukrainie, zwraca uwagę, że Euro może odbić się Ukrainie czkawką. Impreza jest prestiżowa, przyciągnie uwagę mediów i niemal całej Europy.

Ale dziennikarze, którzy będą relacjonować mecze, będą też mieli okazję zobaczyć, jak kraj wygląda od wewnątrz. Rybaczuk zwraca uwagę, że w organizacji piłkarskich mistrzostw maczali palce też szemrani oligarchowie (którzy są fanatycznymi miłośnikami futbolu). Zachodnie media mogą też zwrócić uwagę na ich "brudne sprawki" - uważa aktywista. Euro nazywa "obosiecznym mieczem".

Mistrzostwa jako początek skoku cywilizacyjnego

"Financial Times" pisze też o wielkich i kosztownych (grubo ponad sto miliardów złotych) inwestycjach w Polsce, które mają pokazać, że 20 lat po upadku komunizmu zmieniliśmy się z zacofanego, zapóźnionego cywilizacyjnie kraju w nowoczesny i europejski.

Niemieccy piłkarze w Polsce. "Miłość od pierwszego wejrzenia"

Marcin Herra, prezes spółki Euro PL.2012, mówi gazecie, że liczy na "efekt Barcelony", dla której organizacja olimpiady stała się początkiem dynamicznego rozwoju. I jeśli wszystko pójdzie po myśli organizatorów, może się okazać, że dla miast bycie gospodarzem mistrzostw może być milowym krokiem.

Kurkiewicz dla tokfm.pl: Na Euro 2012 skorzystają może cztery miasta. Reszta Polski leży odłogiem

Kto chce zarobić, a kto myśli o przyszłości

"FT" pisze też, że Polska jest w lepszej sytuacji niż Ukraina. Tam skupiono się głównie na budowie infrastruktury - są drogi, stadiony i lotniska, i na tym, jak zarobić na kibicach. A nie na tym, jak zmienić obraz kraju.

Polskie dworce jak lotniska. Co zobaczą kibice na Euro 2012 [ZDJĘCIA]>>

 

100 dni do Euro 2012. Czy takie mistrzostwa sobie wymarzyliśmy? >>

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM