Ostatnie zdjęcie "skradzione rodzinie"? "Nasz Dziennik" krytykuje "Gazetę Polską"

"Zdjęcia wydarte rodzinie" - pod takim tytułem "Nasz Dziennik" ostro potępia decyzję "Gazety Polskiej Codziennie" i "Gazety Polskiej" o publikacji zdjęcia Lecha Kaczyńskiego z pokładu tupolewa tuż przed feralnym lotem do Smoleńska. Według "NDz" gazety zrobiły to wbrew woli rodziny autora zdjęcia.

"Nikomu nie dawałam zgody na publikację zdjęć, które zrobił mój ojciec, tym bardziej że nie było zgody prokuratury na ich upowszechnienie. Chciałam - oczywiście po uzyskaniu tej zgody i rozmowie z panem premierem Jarosławem Kaczyńskim, bo zdjęcie pokazuje jego brata - opublikować je najpierw w Stanach Zjednoczonych" - mówi w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" Anna Seweryn-Wójtowicz, córka Wojciecha Seweryna, który zrobił ostatnią fotografię prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Na zdjęciu wykonanym tuż przed startem 10 kwietnia 2010 roku do Smoleńska widać prezydenta przechadzającego się między fotelami na pokładzie tupolewa.

"Zostałam zdradzona i okradziona"

Córka Wojciecha Seweryna, który zginął w katastrofie smoleńskiej, mówi w rozmowie z "NDz", że czuje się bardzo urażona i zszokowana faktem publikacji zdjęć ojca. "Zostałam zdradzona i okradziona" - cytuje słowa Anny Seweryn-Wójtowicz gazeta.

Córka autora fotografii przyznaje, że chciała ostatnie zdjęcie prezydenta Kaczyńskiego pokazać podczas mszy w miesięcznicę katastrofy.

Zamiary rodziny potwierdza też mec. Bartosz Kownacki, pełnomocnik prawny Anny Seweryn-Wójtowicz. Mecenas tłumaczy też, że do publikacji w prasie potrzebna była zgoda prokuratury, bo zdjęcie mogło być objęte tajemnicą śledztwa.

Konsekwencje prawne? Decyzja w rękach prokuratora

Prok. płk Zbigniew Rzepa, rzecznik naczelnego prokuratora wojskowego, potwierdza, że prokurator ppłk Karol Kopczyk, który prowadzi śledztwo, zastrzegł w rozmowie z mecenasem Kownackim, by tych konkretnych zdjęć nie publikować. Płk Rzepa dodał, że o ewentualnych krokach prawnych wobec rodzin i ich pełnomocników po publikacji zdjęcia zdecyduje prokurator ppłk Karol Kopczyk.

Sakiewicz: To gorycz redaktorów, bo nie byli pierwsi

"Rozumiemy gorycz redaktorów, że to nie oni pierwsi opublikowali to zdjęcie. Nie upoważnia ich to jednak do skłócania rodzin smoleńskich i pisania nieprawdy. Jedynym prawdziwym stwierdzeniem w tym tekście jest to, że właścicielka zdjęcia, p. Anna Wójtowicz, zgodziła się na jego publikację" - napisał w komentarzu redakcyjnym w portalu Niezależna.pl Tomasz Sakiewicz , naczelny "Gazety Polskiej". Sakiewicz zapewnił, że osobiście rozmawiał z córką autora i ma na to świadków.

Naczelny "Gazety Polskiej" zwrócił też uwagę, że pełnomocnik Anny Wójtowicz, mecenas Bartosz Kownacki, nie przesłał żadnego pisma do redakcji "GP" ani nawet nie kontaktował się telefonicznie ws. zapowiadanej publikacji zdjęcia.

"Mecenas Kownacki jest czynnym politykiem. Do tej pory dzielnie prowadził sprawy rodzin smoleńskich. Od kilku miesięcy jego drogi polityczne rozeszły się ze środowiskiem PiS (Kownacki jest w klubie Solidarnej Polski - red.). Stał się członkiem ugrupowania, którego liderzy kilkakrotnie podważali eksponowanie sprawy Smoleńska" - napisał redaktor Tomasz Sakiewicz.

Ciekawie o piłce i nie tylko. Mecz Polska-Grecja obejrzą z nami Szczepkowska&Gessler >>

DOSTĘP PREMIUM