Jak oduczyć Polaków narzekania? Może przykład Korei Płd. pomoże [PUBLICYŚCI]

Przy okazji organizacji Euro Polska bardzo się zmieniła. Według komentatorów ?Poranka Radia TOK FM? na korzyść. Ale i tak często słychać narzekania. - Taka już nasza natura. Wolimy drwić i narzekać, niż doceniać - uważa Andrzej Talaga. Wg Renaty Kim w poprawie nastawienia Polaków mogłyby pomóc akcje... rodem z Korei Południowej.

Nie od dziś wiadomo, że Polacy są w światowej czołówce pod względem narzekania. Dlatego mimo że przybyło nam dróg, nowych dworców i stadionów, ciągle łatwiej znaleźć narzekających niż zadowolonych.

"Euro będzie porażką Polski" - wieszczy poseł Błaszczak

- Prezydent Warszawy przyznała, że udało się zrealizować połowę zaplanowanych inwestycji. No ale jednak połowa została zrealizowana. Ja wolę mówić, że szklanka jest do polowy pełna, a nie pusta. Przecież jest pociąg z lotniska do centrum miasta. Są wyremontowane dworce, uporządkowana Saska Kępa. Taka już nasza natura. Wolimy drwić i narzekać, niż doceniać - ocenił Andrzej Talaga z "Rzeczpospolitej".

Europoseł Kurski dał przykład

Dobrą ilustracją do uwag publicysty o polskim charakterze jest najnowsza wypowiedź Jacka Kurskiego. - Ten playboy picu i PR-u, min. Nowak, robi takie ekwilibrystyczne wygibasy, żebyśmy dali się nabrać. Że jeżeli on puści ruch na autostradzie, to Platforma wykonała obietnice wyborcze. A wszystko jest zawalone, tylko jeden kawałek zrobiony - drwił polityk Solidarnej Polski w "Poranku Radia TOK FM".

Premier nie tak prędko pojawi się z szampanem na A2. BLOG

- Możemy się śmiać, ale tyle dróg jak po 2007 roku nigdy się nie budowało. Były minister Jerzy Polaczek wytyka błędy, ale za jego czasu działo się bardzo źle. Właściwie budowało się 10 km dróg - przypomniał Roman Imielski.

Weźmy przykład z... Korei Południowej

Renata Kim nie ma wątpliwości, że rząd niedostatecznie dobrze "wygrał" okazję, jaką jest wielki boom inwestycyjny. - Często mówimy, że rząd Donalda Tuska to mistrzowie PR-u. Ale zabrakło prostej informacji, co udało się osiągnąć, jak wiele udało się osiągnąć w czasie ostatnich lat - stwierdziła dziennikarka tygodnika "Newsweek".

Komentatorka "Poranka Radia TOK FM" nie ograniczyła się jedynie do postawienia diagnozy. Podpowiedziała też, jak problem rozwiązać.

- Kilka lat temu byłam w Seulu na szczycie G20. Na każdym rogu stał gigantyczny plakat, z którego wynikało, że to gigantyczny sukces kraju i każdego obywatela, że przywódcy z całego świata chcieli przyjechać i jaka Korea Płd. będzie sławna na całym świecie - wspominała Kim.

Dziennikarka przyznała, że momentami akcja wyglądała "na propagandę na granicy śmieszności". - Ale Koreańczycy to oglądali, byli dumni i utwierdziło ich to w przekonaniu, że są azjatyckim i każdy wie, co to Korea Południowa.

Renata Kim przyznała, że nie oczekuje od polskiego rządu aż tak spektakularnych akcji. - Ale taka prosta informacja ile zbudowaliśmy kilometrów dróg, ile mostów, uświadamiałaby nam, jak dużo zrobiono - uważa dziennikarka.

Wielkich akcji PR-owych od rządu nie oczekuje Andrzej Talaga. Bo według publicysty "Rz" rząd sobie nieźle radzi. - Najlepszym dowodem jest to, że opozycja zamilkła - mówił w TOK FM.

A i tak - co podkreślał - nie od rządu, tylko od polskiej reprezentacji zależy najwięcej.

Planeta miłości na tle Słońca - zobacz tranzyt Wenus [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM