Po pobiciu stewardów: "Nic się nie stało. Wszystko jest doskonale zabezpieczone"

Czterech pobitych pracowników służb porządkowych - tak rosyjscy kibice rozpoczęli Euro 2012. Na wrocławskim stadionie zaatakowali wolontariuszy i stewardów. W pobliżu nie było ochroniarzy. Tymczasem szef spółki Euro 2012 i minister sportu uważają, że nic się nie stało i wszystko jest doskonale zabezpieczone. Tłumaczą, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo na stadionach ponosi UEFA.

- Kwestia bezpieczeństwa jest absolutnym priorytetem - powtarza slogan Marcin Herra, prezes PL.2012. Twierdzi, że pierwszy dzień mistrzostw Europy w piłce nożnej w Polsce był bezpieczniejszy niż podczas poprzednich edycji turnieju. Tymczasem we Wrocławiu najpierw doszło do szarpaniny przy wejściu do strefy kibica, a po meczu Rosji z Czechami kibice rosyjscy zaczęli regularną rozróbę.

- To była sytuacja, której należy się spodziewać podczas dużego zainteresowania - komentuje incydenty Herra. - Dobrą informacją jest to, że wczoraj było tak dużo osób w strefach kibica, bo to pokazuje, jaka jest fajna atmosfera. Drugą dobrą informacją jest ta, że było bezpiecznie w tych strefach - dodaje.

Odmiennego zdania są zapewne pobici przez Rosjan pracownicy służb porządkowych. Ludzie, którzy przyszli do pracy, mieli pomagać kibicom, udzielać informacji, zadbać o sprawne przemieszczanie się tłumów, zostali napadnięci przez grupę chuliganów.

- Najważniejsze jest to, że mamy dobrą statystykę i informacje od wszystkich służb. Jeśli na kilkadziesiąt tysięcy kibiców w strefie kibica mieliśmy tylko kilkanaście interwencji medycznych, to to są wymarzone parametry dla każdego organizatora, oby tak dalej - uważa Marcin Herra.

- W piątek odnotowano 16 naruszeń porządku i 314 interwencji medycznych związanych z Euro 2012. W strefach kibica bawiło się prawie 300 tys. ludzi, a na stadionach mecze oglądało prawie 90 tys. - poinformowała w sobotę minister sportu i turystyki Joanna Mucha. Także od szefowej resortu reporter TOK FM nie usłyszał odpowiedzi na pytanie, jak można było do takiej sytuacji dopuścić. - Poprosimy MSW, żeby szczegółowo odpowiedziało na te pytania - kwituje krótko minister Joanna Mucha.

W piątek podczas meczu Euro 2012 we Wrocławiu na esplanadzie stadionu kibice z Rosji zaatakowali stewardów. Jeden z nich, skopany, dość długo leżał na ziemi, zanim ktoś podszedł i podał mu rękę. Nie był to nikt z obsługi czy ochrony, ale polski kibic.

Na kilkudziesięciosekundowym filmie zamieszczonym w sieci przez samych Rosjan widać, jak agresywny młodzian atakuje stewarda w zielonej kamizelce, a potem obrywają inni "zieloni". Steward w pomarańczowej kamizelce próbuje rozdzielić bijących się, ale szybko zostaje przewrócony i skopany. Rzecznik dolnośląskiej policji Paweł Petrykowski powiedział, że był to jedyny taki incydent na wrocławskim stadionie. Doszło do niego po zakończeniu meczu. Do szpitala odwieziono w sumie czterech poszkodowanych stewardów. Policja pracuje nad zidentyfikowaniem zadymiarzy.

Wszyscy wskazują na to, że za bezpieczeństwo na stadionach odpowiedzialność bierze na siebie organizator mistrzostw Europy w piłce nożnej. Na razie nie wiadomo, jak będzie wyglądała sytuacja we wtorek, kiedy polska reprezentacja zagra na stadionie narodowym z Rosjanami. Sytuacja z Wrocławia może się powtórzyć, bo na razie nie udało się zidentyfikować agresywnych Rosjan.

- UEFA przygotowuje na każdy mecz taki indywidualny plan. Ocenia ryzyko, ocenia, ilu jest kibiców z jednej i drugiej drużyny. Tak będzie też podczas meczu Polska - Rosja - tłumaczy Marcin Herra. - Pewnie będzie wzmocnienie stewardów, wolontariuszy i służb porządkowych - przypuszcza Herra.

Dzisiaj po godzinie 14 reprezentacja kibiców rosyjskich miała się spotkać na rozmowach z władzami Warszawy odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo w stolicy. Chodzi o przemarsz grupy na wtorkowy mecz Polska - Rosja. Nie wiadomo, o której ostatecznie dojdzie do spotkania, bo Rosjanie ciągle są w drodze z Wrocławia.

Niesamowite! Tłumy po horyzont! Strefy kibica pękają w szwach [FOTO] >>

DOSTĘP PREMIUM