"Rosja albo śmierć? Piramida głupoty rośnie". Paradowska kpi z atmosfery przed meczem

"Grozą wieje" - kpi na swoim blogu Janina Paradowska. Publicystka "Polityki" wyśmiewa nakręcaną przez media nerwową atmosferę przed meczem Polska - Rosja, pełną historycznych odniesień i patetycznych nawiązań. "Tygodniki, a jakże - opinii - wołają: 'Rosja albo śmierć'" - pisze Paradowska

"Dla Polaka wybór jest prosty. Oczywiście śmierć, zawsze przecież tak było miło i pięknie za Ojczyznę umierać, tylko śmierć stanowi silne mity założycielskie" - odpowiada złośliwie na prasowe tytuły Paradowska. I wyśmiewa okładki gazet, w większości pełne husarskich zbroi czy odniesień do Bitwy Warszawskiej.

"Na litość boską, trener naszej reprezentacji ma teraz inne zmartwienia na głowie niż wyprowadzanie natarcia znad Wieprza" - komentuje Paradowska. I krytykuje zrzucanie na piłkarzy "wszystkich polski traum, całej historii polsko-rosyjskich konfliktów i na dodatek naszej przyszłości. "Teraz to oni mają wygrać Powstanie Warszawskie i zamazać pamięć o rzezi Pragi" - konstatuje na swoim blogu publicystka "Polityki" .

"Urośnie nasza duma? Odpłacimy za wszystkie krzywdy?"

"Jeśli Rosjanie przegrają, to... No co?" - pyta otwarcie Paradowska. I wylicza mniej lub bardziej fantastyczne następstwa: dymisję premiera Tuska, emigrację trenera Smudy i kolonię karną dla Hanny Gronkiewicz-Waltz, spalenie Warszawy przez kiboli. "Urośnie nasza duma? Odpłacimy za wszystkie krzywdy?" - pyta Paradowska. I redukuje nabrzmiałe od spekulacji teksty i tytuły prasowe do absurdu. Pisze o straszeniu Rosjan Smoleńskiem, obszernym relacjonowaniu przez media zadym z udziałem rosyjskich kiboli i kasandrycznych zapowiedziach "przemarszu Rosjan przez Warszawę".

"Rosjanie dali przykład, jak się godnie zachować"

"Jaki przemarsz? Przez jaką Warszawę? Czy most Poniatowskiego to cała Warszawa, a choćby nawet Śródmieście?" - wytyka Paradowska. Obawia się też "rodzimych kiboli", którzy mogą "okazać się dziś najbardziej waleczni". Równocześnie przypomina, że wbrew obawom smoleńska miesięcznica upłynęła spokojnie, a przykład godnego zachowania "dali sami Rosjanie, składając wieniec pod tablicą upamiętniającą ofiary katastrofy". Na koniec kpi z przywoływania w kontekście meczu Bitwy Warszawskiej z 1920 r. Według Paradowskiej to, owszem, mecz ważny, ale "może jednak mniej ważny od bardzo wielu innych polskich spraw"."Rosja albo śmierć? Piramida głupoty rośnie" - pisze Paradowska, podkreślając, że jeśli padnie np. remis, "to już nie będzie żadna Bitwa Warszawska", a "może co najwyżej Borodino". "Tylko czy trener Smuda nadaje się na Kutuzowa?" - kończy pytaniem publicystka "Polityki".

DOSTĘP PREMIUM