"Doda ma szczęście - sąd rodem ze średniowiecza mógł ją skazać na stos"

"Wyrok na Dorotę Rabczewską za obrażenie uczuć religijnych jest tak absurdalny w demokratycznym państwie prawnym, za jakie przynajmniej chcemy uchodzić, że aż prowokuje do podobnie nonsensownej reakcji" - pisze na łamach "Gazety Wyborczej" senator Włodzimierz Cimoszewicz.

Cimoszewicz w swoim komentarzu dla "Wyborczej" odnosi się do podtrzymania przez sąd II instancji wyroku skazującego Dodę za obrazę uczuć religijnych. Rabczewska stwierdziła, że Biblię napisali "napruci winem i palący jakieś zioła". "Sąd nie miał prawa zbyć milczeniem konfliktu wartości, który musiał rozstrzygnąć - wolności słowa i poglądów (także antyreligijnych) a ochronę uczuć religijnych. Najwyraźniej sąd nie potraktował fundamentalnej wolności politycznej poważnie" - pisze dzisiaj senator. I ironizuje: "Pani Doda miała jednak trochę szczęścia. Ten przeniesiony żywcem ze średniowiecza sąd mógł ją w końcu skazać na stos".

Dodaje, że w Polsce mamy problem z łatwością, z jaką ogranicza się wolność słowa. "A to uczucia religijne, a to ochrona chrześcijaństwa, a to ochrona symboli państwa czy jego najważniejszych przedstawicieli itd. Ta łatwość, z jaką przyjmowano, że są wartości wyższe niż wolność słowa, jest anachroniczna" - podkreśla Włodzimierz Cimoszewicz. Apeluje, aby zdać sobie w końcu sprawę, że od podobnych przekonań wiele innych demokratycznych państw już odeszło.

Polityk podsumowuje stwierdzeniem, że prezydent RP, "pamiętając o swojej dawnej działalności na rzecz wolności w Polsce", powinien Dorotę Rabczewską ułaskawić. "Okazuje się, że walka o nasze prawa nie skończyła się w 1989 roku" - pisze Cimoszewicz.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

"Ten kapitalizm przetrwać nie może..." [4 SPOJRZENIA NA KRYZYS] >>>

DOSTĘP PREMIUM