"Mówiła: łeb do słońca". Blogerka o zmarłej szefowej Rak&Roll

- Była słońcem. Dzięki Niej upewniłam się, że choroba nowotworowa nie stanowi przeszkody w radosnym, intensywnym życiu. Na zawsze pozostaną w mojej pamięci nasze głupawe żarty z siebie nawzajem (a co ty, Aśka, w czapce chodzisz? włosy zapuść, bo jakaś taka... łysa jesteś!) - Magdę Prokopowicz wspomina blogerka Joanna "Chustka" Sałyga. Sama walczy z rakiem od kilku lat.

Magda Prokopowicz, szefowa Rak&Roll, nie żyje

"Gdy zachorowałam, wiele miesięcy wypracowywałam nową równowagę życiową, ponieważ z osoby "zupełnie zdrowej" stałam się "całkiem chora". Nie potrafiłam, nie chciałam przystosować się do nowej roli. Szukałam osób, które odnalazły się w życiu mimo choroby.

Poznanie Magdy było kamieniem milowym w tych poszukiwaniach. Dzięki Niej upewniłam się, że choroba nowotworowa nie stanowi przeszkody w radosnym, intensywnym życiu. Na zawsze pozostaną w mojej pamięci nasze głupawe żarty z siebie nawzajem ( a co ty, Aśka, w czapce chodzisz? włosy zapuść, bo jakaś taka... łysa jesteś!), przeplatane szczerą, bezpośrednią rozmową o tym, co najważniejsze: o naszych synkach - Leosiu i Jasiu - i o naszej walce dla nich.

Magda żyła - choć akurat w Jej przypadku zabrzmi to zwariowanie - pełną piersią. Była mądra, piękna, twórcza. Pełna energii, blasku. Jej powiedzenie brzmiało "łeb do słońca!". Dla mnie, w wielu chwilach zwątpienia, tym słońcem była właśnie Ona."

W sobotę na blogu "Chustki" pojawił się krótki wpis: "żegnam Magdę. do zobaczenia, Paniusiu."

Jak mówić o seksie w chorobie nowotworowej? Przeczytaj rozmowę Anny Wacławik-Orpik z "Chustką"

DOSTĘP PREMIUM