Passent: postępowanie prezesa faktycznie żałosne, ale żeby od razu hiena?

- Mówienie, że istnieje złowroga lista, a państwo ?ucisza? niewygodne osoby, to insynuacja. Kolejna - pisze na swoim blogu Daniel Passent. Jego zdaniem jednak nazywanie prezesa hieną - co zrobił Marek Siwiec - , która żeruje na śmierci generała Petelickiego, jest przesadą.

Daniel Passent na swoim blogu pisze, że słowa Jarosława Kaczyńskiego o liście osób, które za dużo wiedzą i mają zostać uderzone (nie w sensie fizycznym) to insynuacja w stylu prezesa.

Prezes mówi "wiem, ale nie powiem"

- Listę taką mogła sporządzić osoba prywatna w kawiarni, nawet sam prezes lub jego akolici, ale jaka jest wartość? - pyta retorycznie Passent. - Na razie wygląda to na insynuację pod adresem państwa polskiego, które rzekomo "ucisza" osoby niezależne. Raczej jest to kolejna insynuacja w stylu "wiem, ale nie powiem", "jak ktoś ma pieniądze, to skądś je ma" etc. Po takiej wypowiedzi tylko patrzeć, jak rośnie lista tych, którzy publicznie deklarują, że nie chcą popełnić samobójstwa, lub - jak poseł Waszczykowski - błagają "Nie zabijajcie nas!" - dodaje publicysta.

Dodaje jednak: W niedzielę jeden z polityków w Radiu Zet (chodzi o Marka Siwca) porównał Jarosława Kaczyńskiego do hieny, która żeruje na śmierci gen. Petelickiego (przy okazji sugeruje, że widział jakąś złowrogą listę). - Postępowanie prezesa żałosne, ale zaraz "hiena"? - pisze Passent.

(Zły) przykład idzie z góry

I konstatuje: Postępuje szybko brutalizacja języka i życia publicznego. Ryba psuje się od głowy. Były prezydent, Lech Wałęsa, powiedział w czasie prezydentury Lecha Kaczyńskiego, że "durnia mamy za prezydenta". Były prezydent (Lech Kaczyński - red.) powiedział "spieprzaj dziadu" i "małpa w czerwonym", groził znanej dziennikarce, że ta jest na jego "krótkiej liście". Obecny prezydent jest obrażany i poniżany.

Wyścig polityków, wygrywa prawica

- Niektórzy, podkreślam niektórzy, politycy prześcigają się w oskarżeniach o zbrodnię, zdradę, ZOMO, nieuctwo, zaprzaństwo, krew na rękach i inne zbrodnie - pisze Passent. - Aczkolwiek krewcy politycy znajdują się w każdym ugrupowaniu, to prymat należy do prawicy, z jej paleniem kukieł, robieniem ze "Starucha" więźnia politycznego, z podpaleniem samochodu "polskojęzycznej" TVN, pytaniem prezesa PIS do polskiego dziennikarza, czy jest dziennikarzem niemieckim, oskarżaniem polskiej reprezentacji, że jest "drużyną hańby" (Kaczyński się od tego odciął), zamykaniem posłów przy pomocy łańcuchów w Sejmie. Taki klimat sprzyja fanatykom i zbrodni, jaką było zamordowanie działacza PiS w Łodzi - pisze publicysta.

A może z szacunkiem i bez agresji?

I zastanawia się na koniec co zrobić, żeby nie ograniczać wolności słowa, a jednocześnie nie pozwolić na postępujący upadek obyczajów? - To ciągłe balansowanie na cienkiej linie pomiędzy wolnością (słowa) a odpowiedzialnością. Proponuję zacząć od siebie. Nie obrażać innych, pisać bez jadu i nienawiści, szanować partnera, zło dobrem zwalczać - dodaje z nadzieją publicysta "Polityki".

Cały felieton przeczytasz TUTAJ>>

"Multikulturalizm to kompletne nieporozumienie" [OPINIA] >>

DOSTĘP PREMIUM