Czterogłos po Euro: "Uwierzyliśmy w siebie", teraz "trzeba nam nowej mety"

Wygląda na to, że malkontenci, którzy przewidywali wielką klapę Euro, się pomylili. Wskaźniki zadowolenia społecznego na wysokim poziomie, "uwierzyliśmy w siebie" - komentuje dr Robert Sobiech. Jednocześnie trzeba nam teraz "nowej mety", jak mówi prof. Czapiński, i realizacji planu minimum na przyszłość - dokończenia projektów drogowych. Co po Euro?

SPOŁECZEŃSTWO. Dr Robert Sobiech, socjolog, ISNS UW:

Uwierzyliśmy siebie. Wbrew temu, co mówili rozmaici malkontenci, że Polsce się nie uda, że to naród, który nie potrafi się cieszyć, jest przepełniony agresją i wrogością - Polska pokazała lepszą, własną twarz.

Euro zdecydowanie podniosło wszystkie wskaźniki nastrojów społecznych. Ostatnie badania CBOS-u pokazują, że w czerwcu wskaźniki skoczyły do poziomów z jesieni ubiegłego roku, czyli do okresu optymizmu przedwyborczego. Takie zjawisko jest związane z rosnącymi oczekiwaniami na jakąś zmianę. Efekt Euro też trochę to pokazuje. Jeżeli już udało się zrobić dużą imprezę sportową, to może uda się więcej, a przynajmniej to, co zapowiedziane. Obecny plan minimum to kontynuacja zmian w infrastrukturze.

Niestety, zwyżki nastrojów, jeśli nie są podtrzymywane solidnymi działaniami rządu, mają tendencję do spadku. Z tym że za rządów Platformy jest tak, że wskaźniki spadają, a potem się reaktywują. To się poprzednim rządom w ogóle nie udawało. Kiedy wskaźniki już zaczynały spadać, to pikowały bez zahamowania. Ten entuzjazm Polaków może się nie utrzymać nawet do końca roku. Wszystko zależy od tego, co nam rząd zaproponuje we wrześniu.

Dzięki Euro o połowę wzrosła liczba zadowolonych Polaków - najnowszy sondaż CBOS

INFRASTRUKTURA. Jakub Majewski - kierownik Pracowni Polityki Transportowej UE w Akademii Humanistycznej Gieysztora:

Mieliśmy przykład przed Euro, że jak naprawdę wszystkim zależy, to potrafimy sprawnie wybudować drogę, a nie musi się to ciągnąć latami. Rzuciliśmy wszystkie siły na te drogi i to zaczęło rozpędzać maszynę drogową. Kolej była z tyłu, teraz się mówi, że to ona będzie wiodącym beneficjantem (unijnych środków - red).

GDDKiA ma pulę środków na to, co trzeba skończyć, ale nie wiadomo, co dalej. Ewidentnie w sektorze drogowym jest źle. Na to, co jest rozpoczęte i gdzie jeżdżą koparki, pieniędzy powinno starczyć. Bardziej niebezpieczne jest to, jak się zachowają wykonawcy. Zaczynają coraz głośniej mówić, że chcą indeksacji cen, że podrożały materiały. To zrozumiałe, ale trzeba też zrozumieć zamawiającego, który dogadał się na konkretną cenę.

 

To trudna sytuacja, bo jeśli zejdą z placów budów, to, mimo że są pieniądze, wcale tych środków nie starczy, a przeciwnie będzie problem, jak się rozliczyć z Unią Europejską.

GOSPODARKA. Jakub Wiśniewski - członek Rady Gospodarczej przy premierze, dyrektor domu maklerskiego Raiffeisen Banku:

Bardzo trudno jest zmierzyć bilans korzyści i kosztów. Kilka miliardów złotych wydaliśmy na dokończenie autostrad, budowę stadionów. Stadiony z jednej strony będą przynosiły koszta, ale z drugiej sądzę, że pozwolą na organizowanie większej liczby wielkoformatowych imprez, które posłużą promocji Polski. To, czy będą na siebie zarabiać - to już zadanie dla samorządów. Na szczęście nie nabudowaliśmy na igrzyska, jak w Grecji, kilkudziesięciu obiektów, które stoją teraz nieczynne.

Te bezpośrednie to są dochody z imprez, dochód z turystyki, pośrednie to, że infrastruktura będzie służyła przez wiele lat. Infrastruktura w postaci dróg, hoteli będzie służyła lata. Nie jest łatwo przecenić tę autostradę, która biegnie od Warszawy nieprzerwanie na Zachód. Pamiętajmy, że takim niemierzalnym czynnikiem jest promocja Polski na Zachodzie, która być może zwiększy się dzięki ruchowi turystycznemu. I dzięki mistrzostwom mieliśmy PR darmowy na całym świecie. Według mnie łącznie ten bilans jest pozytywny.

CO DALEJ? prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny, UW i WSFiZ:

Co to znaczy mieć szczytny cel i deadline! Nie było przebacz z terminem. Jak dobrze zadziałały na Polaków wyraźny, akceptowany przez większość cel i jakaś określona data. Teraz trzeba wyznaczyć inną metę. Ten nowy cel to innowacyjność gospodarki. To się tak łatwo mówi "innowacyjnosć", ale trzeba ją rozpisać na pojedyncze projekty.

Czego Polakom brakuje? Raczej nie wiedzy, moim zdaniem merytorycznie Polacy są przygotowani. Natomiast brakuje im kompetencji społecznych, pracy w zespołach. Wszystko, co w gospodarce na dużą skalę jest innowacyjne, jest wynikiem pracy zespołowej (wypowiedź prof. Czapińskiego z anteny Radia TOK FM, jeszcze podczas trwania Euro).

Hiszpanie w euforii, Włosi płaczą [NAJLEPSZE ZDJĘCIA Z FINAŁU]

DOSTĘP PREMIUM