Sprawa Olewnika: będzie kompleksowa analiza tysięcy billingów i połączeń

Jak ustaliła ?Gazeta Wyborcza?, prokuratorzy prowadzący śledztwo w sprawie Krzysztofa Olewnika nie zdecydowali się na postawienie zarzutów ukrywania dowodów komuś z rodziny. Natomiast na ich zlecenie analitycy mają połączyć tysiące billingów z innymi danymi ze śledztwa i wyciągnąć z nich wnioski.

Gdańscy prokuratorzy przedłużyli dwa główne śledztwa o pół roku. Śledczy czekają na ekspertyzę śladów biologicznych, które znaleziono w domu Olewnika. Została zamówiona jeszcze w ubiegłym roku w niemieckim Instytucie Genetyki Sądowej w Münster.

Trwają także analizy fonoskopijne nagrań zabezpieczonych w domu Olewników - czytamy w "GW". Natomiast kompleksową analizą kryminalną ma zająć się Biuro Wywiadu Kryminalnego Komendy Głównej Policji. Analiza ma polegać na porównaniu danych teleinformatycznych z innymi danymi, które udało się zdobyć w trakcie śledztwa.

Śledztwo w sprawie zaniedbań będzie umorzone?

"O ile przedłużenie głównego śledztwa nie dziwi, o tyle zaskakuje, że przez kolejne pół roku wyjaśniana ma być także ewentualna odpowiedzialność funkcjonariuszy za popełnione we wcześniejszych lata błędy" - pisze "GW" i dodaje, że to koniec czerwca był ogłaszany jako data zakończenia tego śledztwa. Zaskoczenia nie ukrywa pełnomocnik rodziny Olewników mec. Bogdan Borkowski. "To ciągnie się w nieskończoność, zupełnie nie wiem dlaczego" - mówi i dodaje, że obawia się, że ten wątek śledztwa zakończy się umorzeniem.

Do tej pory zarzuty postawiono m.in. policjantom należącym do pierwszej grupy śledczej. Dotyczą niezabezpieczenia miejsca przekazania okupu oraz zniszczenia części nagrań rozmów z porywaczami.

Cały artykuł o stanie śledztwa w sprawie porwania Olewnika w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

Jak Europa traktuje homoseksualistów [RAPORT] >>

DOSTĘP PREMIUM