"Zwolennicy in vitro posługują się kłamstwem i insynuacjami. Debata niemożliwa"

"W obronie metody na szkle tworzy się swoistą 'religię in vitro'" - pisze w "Rzeczpospolitej" Tomasz Terlikowski. "Zwolennicy in vitro posługują się kłamstwem, insynuacją i emocjami, budując świat wielkiej mistyfikacji, w której rozmowa o faktach staje się niemożliwa". Ich postawę kwituje stwierdzeniem: "po trupach do celu".

Terlikowski podkreśla, że dla zwolenników in vitro "nie ma miejsca na wątpliwości, pytania, problemy. Co najwyżej na nienawiść do inaczej myślących". Zdaniem publicysty zwolennicy zapłodnienia pozaustrojowego w merytorycznej debacie muszą polec. By do tego nie dopuścić, tworzą mity, które "są świadectwem ich słabości" - pisze w "Rzeczpospolitej" .

Zdaniem Terlikowskiego "najbardziej skandalicznym" mitem, jakim posługują się osoby popierające in vitro, jest "budowanie przekonania, że sprzeciw wobec tej metody oznacza wrogość wobec dzieci nią poczętych". Redaktor naczelny "Frondy" wskazuje, że zarzut jest nieprawdziwy: "nikt z przeciwników zapłodnienia pozaustrojowego nie atakował dzieci". Podkreśla, że mają one taką samą godność i prawa, jak inne, jednak szczęście rodziców "w niczym nie zmienia moralnej oceny techniki, za pomocą której je poczęto". "Ocena ta wynika z ogromnej miłości i szacunku dla każdego dziecka, a nie tylko dla tego, któremu lekarze pozwolili się urodzić" - dodaje Terlikowski.

"Po trupach do celu"

Publicysta tłumaczy, że sprzeciw wobec in vitro wynika z faktu, iż na jedno urodzone przy użyciu tej techniki dziecko "przypada statystycznie nawet do 20 innych, które umierają w trakcie procedury albo trafiają do zbiorników z ciekłym azotem, gdzie czekają na zmiłowanie rodziców lub wyłączenie lodówki i śmierć". Taka cena za "szczęście rodziców" jest dla Terlikowskiego niedopuszczalna. "Po trupach do celu" - komentuje.

Szef "Frondy" odpiera także zarzuty o religijny fundamentalizm środowisk konserwatywnych. Wskazuje, że krytycy techniki, jak to ujmuje, "na szkle", posługują się argumentacją naukową i odwołują się do polskiej konstytucji, "która jasno i zdecydowanie broni życia od poczęcia do naturalnej śmierci". A zdaniem publicysty śmierć dzieci, zamrażanie zarodków oraz ich "eugeniczna selekcja" oznacza, że życie podczas in vitro nie jest chronione od poczęcia. Terlikowski twierdzi też, że lekarze zajmujący się in vitro posługują się "wygodnym przesunięciem granicy życia, niezgodnym nie tylko z konstytucją, ale i z genetyką", które jest tylko "samousprawiedliwianiem się".

DOSTĘP PREMIUM