Ks. Sowa o pielgrzymce na Jasną Górę: Dzisiaj się tam jedzie, żeby się modlić o biznesy

- Kiedyś na Jasną Górę jeździło się po to, żeby się pomodlić o niebo dla siebie lub dla innych, a dzisiaj się jedzie, żeby się modlić o biznesy albo o jakąś prywatną telewizję - powiedział w Radiu Zet ksiądz Kazimierz Sowa, komentując pielgrzymkę słuchaczy Radia Maryja. Skrytykował także wypowiedzi biskupa Ryczana, który mówił, że w Polsce nie ma demokracji.
Zobacz wideo

- Czytając tę homilię, miałem wrażenie, że jest ona wygłoszona w kraju, który cierpi jakieś wielkie prześladowania religijne i również polityczne - skomentował w rozmowie z Moniką Olejnik w programie "Gość Radia Zet" ks. Kazimierz Sowa sobotnie i niedzielne wypowiedzi duchownych na Jasnej Górze. Odniósł się m.in. do twierdzenia bp. Ryczana, że demokracja w Polsce przerodziła się w oligarchię, która "kontroluje wszystkie dziedziny życia jeszcze bardziej niż demokracja komunistyczna".

- Te słowa zostały wypowiedziane albo w złej intencji, albo mówca nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, jakie mogą mieć konsekwencje. Co to znaczy, że dzisiaj jest gorzej niż w czasach komunizmu? To znaczy, że przekreślamy wszystko, co się w Polsce zdarzyło w ciągu dwudziestu lat, również wszystko to, czemu sekundował, a czasem wręcz co współtworzył Kościół? Jeśli ksiądz biskup Ryczan chce przekreślić te dwadzieścia lat, to wydaje mi się, że jego rozpoznanie rzeczywistości nie do końca jest słuszne - powiedział Sowa.

Modlitwy o biznesy

Jak dodał Sowa, w przeszłości pielgrzymki miały inny charakter. Przyznał, że trudno mu się nie zgodzić ze słowami znajomego, który stwierdził, że "kiedyś na Jasną Górę jeździło się po to, żeby się pomodlić o niebo dla siebie lub dla innych, a dzisiaj się jedzie, żeby się modlić o biznesy albo jakąś prywatną telewizję".

Sowa przyznał również, że obecna złość duchownych oraz ich ostre wypowiedzi łączą się z biznesami ojca Rydzyka. - Grzech pierworodny całej tej sytuacji to jest nieprzyznanie koncesji [na nadawanie w multipleksie cyfrowym - red.] dla Telewizji Trwam. To jest jakby kamień obrazy, który służy do ciągłego uruchamiania tej lawiny zbędnych słów, niepotrzebnych emocji i również takich opinii, które są krzywdzące dla wielu ludzi Kościoła, którzy współtworzyli demokrację w ostatnim dwudziestoleciu - powiedział.

Naraził się za wpis na Facebooku

Ksiądz Sowa przyznał, że naraził się kolegom z diecezji krakowskiej, kiedy na Facebooku wyraził swoje zdziwienie wypowiedzią księdza kardynała Dziwisza na temat nieprzyznania Telewizji Trwam miejsca w multipleksie cyfrowej telewizji naziemnej. - Ksiądz kardynał jest w gronie tych biskupów, którzy otrzymali bardzo szczegółowe wyjaśnienie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, podpisane przez pana Dworaka. W tym wyjaśnieniu były podane bardzo konkretne racje, które Krajowa Rada przedstawiła episkopatowi i które nie przemawiały za przyznaniem koncesji Telewizji Trwam - wyjaśnił dyrektor kanału Religia TV.

Pionierska wyprawa Polaka. "Tam ludzka stopa jeszcze nie stanęła" [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM