Strona "Frondy" zamknięta ze względu na "hakerów"? Terlikowski: "Prosimy o wsparcie modlitewne"

Strona fronda.pl została zamknięta. Jak napisał na Facebooku Tomasz Terlikowski, redaktor naczelny portalu, powodem jest atak hakerów, którzy zaczęli usuwać ze strony teksty. Wczoraj w portalu fronda.pl pojawił się tekst komentujący okładkę nowego "Newsweeka". "Nie da się jej porównać z niczym. Nawet Holokaust nie uderzał tylko w niewinnych, bo w cały przekrój żydowskiego społeczeństwa" - miał napisać Terlikowski. Tekst zniknął, a redaktor tłumaczył, że to tekst "dopisany przez hakera"

Fronda.pl przestała działać ok. godziny 16. Najpierw pojawił się na niej tekst "prace techniczne". Obecnie widać tylko biały ekran.

"Niezidentyfikowani hakerzy zaczęli niszczyć zawartość strony Fronda.pl, kasując z niej nasze materiały. Do odwołania strona portalu poświęconego jest zawieszona. Trwają prace techniczne, które mają uniemożliwić lewakom niszczenie wolności dyskusji. Prosimy o wsparcie modlitewne. Nie damy się!" - napisał na Facebooku Tomasz Terlikowski.

"Haker kompromituje Frondę"

Do pierwszych ataków hakera miało dojść wczoraj. Terlikowski opublikował tekst na temat okładki "Newsweeka" przedstawiającej dwie kobiety, które wspólnie wychowują dziecko.

"Ta okładka rzeczywiście jest przełomowa. Bo jest wyjątkowym, nawet jak na Lisa, lisosyństwem. Lisosyństwem, którego nie da się porównać z niczym, bo ono uderza w niewinnych. Nawet Holokaust nie uderzał tylko w niewinnych, bo w cały przekrój żydowskiego społeczeństwa. Jeśli Lis chciał pokazać, jak bardzo nienawidzi dzieci, jak bardzo są mu one obojętne, jak bardzo traktuje je jako narzędzie do prowadzenia rewolucji obyczajowej, jak bardzo chciałby je wrzucić do komory gazowej, to właśnie się mu to udało" - miał napisać Terlikowski. Te fragmenty tekstu jednak zniknęły. Jak tłumaczył redaktor naczelny Frondy, zostały dopisane przez hakera.

"Haker dopisał w nim, a później z niego usunął fragmenty dotyczące Holokaustu i wrzucania dzieci do komory gazowej" - pisze Terlikowski. "Nie były to moje słowa i nigdy ich nie napisałem. A najlepszym na to dowodem jest to, że w pierwszych godzinach, gdy wpis ten komentował portal naTemat.pl, nie było w nim ani słowa o Holokauście. Wcześniej podobnie absurdalne dopiski znalazły się w tekście ks. Dariusza Oko".

"Fronda jest dziurawa jak szwajcarski ser"

Po tekście Terlikowskiego odezwały się głosy osób, które pisały o słabych zabezpieczeniach portalu. Miały one zgłaszać problemy administracji Fronda.pl. Jeden z "hakerów" zostawił swój dopisek jako... część tekstu Terlikowskiego.

"Tu Hakier Neo. Ponad pół roku temu wysłałem do redakcji Frondy opis błędu JavaScript Injection. Jak widać, po sześciu miesiącach błąd, którego naprawienie zajęłoby typowemu programiście pięć minut, nadal przerasta prawicowych informatyków". Pisał domniemany haker. Wyraził też nadzieję, że administratorzy naprawią system, nim ktoś wykorzysta błędy do wrzucania na Frondę zdjęć pornograficznych. Dodał: "Godzina lekcyjna korepetycji u mnie kosztuje jedynie 50 zł brutto. I dwie zdrowaśki".

"Fronda jest dziurawa jak ser szwajcarski. Zgłaszałem im to w komentarzu ponad rok temu , ale nie wyrazili zainteresowania... i teraz mają takie jazdy" - pisał jeden z komentujących na facebookowym profilu portalu niebezpiecznik.pl , zajmującego się bezpieczeństwem w sieci.

Jak Europa traktuje homoseksualistów [RAPORT] >>

DOSTĘP PREMIUM