Zientarski wraca do testowania samochodów. Jako pilot

Maciej Zientarski, dziennikarz motoryzacyjny, który cztery lata temu odniósł ciężkie obrażenia w wypadku samochodowym, wraca do testowania samochodów, ale jako pilot - informuje Pressserwis.

W serwisie Trynid.pl pojawiło się kilka krótkich filmów zatytułowanych "Zientar z fotela pasażera", na których dziennikarz siedzi obok kierowcy (Dariusza Szubiaka) i pełni rolę komentatora. - Dziennikarstwo motoryzacyjne to jego pasja, po prostu próbuje wrócić do życia - mówi Robert Lorenc z Firmy Usług Reklamowych "Katalog", właściciela marki Trynid.

 

W jednym z odcinków Zientarski osobiście testuje skuter, do czego nie jest wymagane prawo jazdy. Według Presserwisu to reakcja na publikacje "Super Expressu", który jakiś czas temu poświęcił dziennikarzowi sporo miejsca, przypominając o tym, że ma być sądzony za nieumyślne spowodowanie śmierci. W wypadku, z którego Zientarski ledwo uszedł z życiem, zginął dziennikarz "Super Expressu" Jarosław Zabiega. To Zientarski prowadził ferrari, którym jechali obaj dziennikarze.

- Nie rozumiem, dlaczego ta gazeta odmawia prawa do życia dziennikarzowi, który miał ustaloną renomę - mówi Lorenc i stwierdza, że "SE" zrobił na Zientarskiego nagonkę.

Proces rozpoczęty. Bez oskarżonego

Z ustaleń prokuratury wynika, że Zientarski, prowadząc auto, przekroczył prędkość o 100 km/godz. (dozwolona prędkość w miejscu wypadku wynosiła 50 km/godz.) oraz nie dostosował się do znaku ostrzegawczego o nierówności na drodze. Sam oskarżony stwierdził w prokuraturze, że nie pamięta tych tragicznych wydarzeń. Śledztwo przeciwko Maciejowi Zientarskiemu się przeciągało, bo biegli uznali, że nie jest on w stanie brać udziału w postępowaniu ze względu na zły stan zdrowia. Wznowiono je w lipcu 2010 roku, kiedy między innymi psychiatra i neurolog uznali, że jego stan się poprawił.

Proces Zientarskiego miał rozpocząć się we wrześniu 2011 roku, jednak nie doszło wówczas do odczytania aktu oskarżenia. Sąd na wniosek obrony skierował oskarżonego na ponowne badania, ponieważ pojawiły się wątpliwości, czy jednak jego stan zdrowia pozwala mu uczestniczyć w procesie. Również na kolejnym wyznaczonym terminie - w listopadzie - procesu nie udało się rozpocząć, bo do sądu wpłynęła jedynie kolejna opinia biegłego psychologa i psychiatry, a wciąż brakowało opinii od neurologa. Wtedy sędzia wyznaczył następne posiedzenie w tej sprawie na 25 stycznia tego roku. Na tej rozprawie Zientarski się nie stawił. Prokurator przeczytał jednak akt oskarżenia, a sąd wyznaczył kolejny termin.

Czytaj cały artykuł o powrocie Macieja Zientarskiego na Press.pl

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM