Kasprowy pod młotek: górale będą walczyć o dutki

Jesienią rozegra się największa wojna na Podhalu - prywatyzacja Polskich Kolei Linowych. PiS zagrzewa górali do boju: ?Nie oddamy dziedzictwa narodowego?. W szranki staną zakopiańczycy i górale, którzy zawiązali konsorcjum ze słowacką firmą TMR.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński już zagrzmiał na Podhalu: - Jesteśmy przeciw, zdecydowanie przeciw, i uczynimy wszystko, żeby ta prywatyzacja nie doszła do skutku - mówił niedawno. Jego zdaniem PKL to świetnie prosperujące przedsiębiorstwo i dziedzictwo narodowe. Górale mu przyklasnęli, choć początkowo to właśnie oni byli za prywatyzacją.

Prywatyzacja jest przesądzona

Prywatyzacja jest jednak przesądzona i zapowiadana już na wrzesień.

- Rozpoczęcie procesu prywatyzacji spółki PKP Polskie Koleje Linowe planowane jest jeszcze w bieżącym roku - mówi rzecznik Ministerstwa Infrastruktury Mikołaj Karpiński. - Za cały proces prywatyzacji odpowiada PKP SA. Będzie on otwarty na wszelkie podmioty, w tym również podmioty samorządowe lub konsorcja złożone z samorządów.

Problem dla górali z prywatyzacją PKL pojawił się, gdy jako jedyna chętna na zakup PKL zgłosiła się słowacka firma Tatra Mountain Resort, właściciel stacji narciarskich w Wysokich Tatrach i Jasnej. Potentat w branży. W jej posiadaniu są również luksusowe hotele, pensjonaty, restauracje i dyskoteki.

Gra jest warta świeczki, bo perłą w koronie PKL jest kolejka na Kasprowy, ale to też wyciągi w okolicy oraz majątek w Szczawnicy, Zawoi, Krynicy i Czernichowie.

Zakopane kontratakuje

Zakopane wyszło z kontrą. Burmistrz tego miasta Janusz Majcher zaproponował utworzenie spółki, która zrzeszałaby gminy, na których terenie znajdują się obiekty PKL-u oraz inwestorów prywatnych. Celem spółki miałoby być wykupienie od PKP kolejek linowych. Górale długo głowili się nad powołaniem spółki. W końcu ją powołali, jednak podstawowym problemem są pieniądze.

Słowacy w tym czasie dogadali się z kilkoma gminami i utworzyli konsorcjum. W jego skład weszły Szczawnica, Krynica, Zawoja i Czernichów oraz TMR. W listopadzie 2011 podpisano umowę pomiędzy TMR a czterema polskimi gminami.

To ono będzie konkurowało o zakup PKL. Spółka zorganizowana przez Zakopane, czyli Polskie Koleje Górskie, jeszcze nie zdążyła się zarejestrować w KRS.

- Szukamy doradcy finansowego - mówi Łukasz Chmielowski, prezes spółki akcyjnej Polskie Koleje Górskie. - Przygotowujemy jak najlepszą ofertę, kiedy ją będziemy już mieli, to rozpoczniemy rozmowy z pozostałymi samorządami, na terenie których znajdują się inwestycje PKL.

Główny problem to "dutki". Władze Zakopanego wspominają o wypuszczeniu obligacji, z których sfinansowano by zakup PKL, ale pozostałe gminy patrzą na to sceptycznie.

- Jestem ekonomistą i moim zdaniem to pomysł mało realny - mówi Dariusz Reśko, burmistrz Krynicy, która przystąpiła do konsorcjum ze Słowakami. - Prywatyzacja PKL jest przesądzona, a w tym przypadku mamy inwestora z prawdziwego zdarzenia. Przy informacjach o nadciągającym w 2013 r. kryzysie mamy jeszcze bardziej zadłużać gminy na wypuszczeniu jakichś bliżej nieokreślonych obligacji. To nie ma mowy o wyprzedawaniu majątku narodowego. Gminy mają coś na kształt złotych akcji w konsorcjum. W umowach mamy zawarte konkretne inwestycje na naszym terenie.

To nie ma być wrogie przejęcie

W podobnym tonie wypowiada się zastępca wójta Czernichowa Jacek Kozak: - Wstrzymywanie decyzji o prywatyzacji powoduje, że turyści nam uciekają. Brak inwestycji powoduje, że ludzie przyjeżdżają do nas nocować, a na narty jadą gdzieś indziej.

Przedsiębiorcy z Zakopanego żyjący z turystyki mówią, że zakup PKL-u przez Słowaków będzie tylko wrogim przejęciem. Nie wierzą w zapewnienia TMR-u o rozbudowie infrastruktury narciarskiej. Choć prywatyzacja jest przesądzona, popierają prezesa PiS. Ich zdaniem PKL są dziedzictwem narodowym, którego sprzedaż równałaby się ze sprzedażą zamku na Wawelu.

- Dutki ze sprzedaży szybko się rozejdą i nie zostanie nic, nie sztuką jest sprzedać, sztuką jest zrobić wszystko, żeby kolejki utrzymać i czerpać z nich jak najwyższe zyski - dodaje Stanisław, prowadzący jeden z pensjonatów w Zakopanem.

Prezes TMR Bohus Hlavaty uspokaja: - Mamy świadomość, że Kasprowy jest czymś specyficznym dla Polaków. To rzecz społeczna i wszyscy muszą się na ten temat wypowiedzieć: ekolodzy, narciarze, turyści i mieszkańcy Zakopanego. Po prostu wszyscy. Nam chodzi o stworzenie porządnej konkurencji dla Alp. Obecnie ruch turystyczny w Tatrach jest niczym w porównaniu do ośrodków alpejskich. W Słowacji też mieliśmy duży opór, a jednak się udało. Na pewno nie chcemy przejąć PKL, żeby je zlikwidować, jak to niektórzy mówią. Mamy jasne umowy spisane z gminami, które zdecydowały się wejść do konsorcjum i chcemy inwestować w interes, a nie go zamykać - dodaje Hlavaty .

DOSTĘP PREMIUM