Zdesperowani klienci Finroyal splądrowali biuro parabanku w centrum Warszawy

Klienci parabanku Finroyal, którzy nie mogą odzyskać wpłaconych pieniędzy, splądrowali biuro instytucji w centrum Warszawy - donosi serwis Biznes.pl. - Zaczęli wynosić z nich sprzęt biurowy, nawet spinacze, długopisy, wszystko, co zostało w firmie, bo jak mówili, odbierają sobie swoje pieniądze w naturze - opisuje świadek zdarzenia. Policja nie potwierdza informacji o plądrowaniu.

Finroyal - jeden z parabanków - przestał w zeszłym tygodniu wypłacać klientom zainwestowane przez nich pieniądze. Biuro firmy przy ul. Jana Pawła w Warszawie opustoszało. Reporterka Radia TOK FM zastała dziś opustoszałe pomieszczenia. Od 2 sierpnia nikt się w nim nie pojawił, a z pracownikami instytucji nie ma kontaktu.

- Jeszcze 1 sierpnia byli tutaj pracownicy. Ja chciałam porozmawiać z doradcą, wycofać swoje pieniądze, ale pani w recepcji nie chciała mnie do niego wpuścić. Powiedziała, że może tylko mnie umówić na 3 sierpnia na spotkanie. I co? I przyszłam tu 3 sierpnia, a tu już nikogo nie było (...). Na miejscu byli tylko inni klienci, którzy jak ja nie dostali swoich pieniędzy - mówi serwisowi Biznes.pl pani Alicja, jedna z klientek parabanku.

Wściekli klienci zaczęli spotykać się przed pustym biurem, znajdującym się w centrum Warszawy na al. Jana Pawła II. - Zebrała się większa grupa i zauważyli, że choć pracowników Finroyal od kilku dni nie ma, drzwi do biur są otwarte - i zaczęli wynosić z nich sprzęt biurowy, nawet spinacze, długopisy, wszystko, co zostało w firmie, bo jak mówili, odbierają sobie swoje pieniądze w naturze - relacjonuje w rozmowie z biznes.pl Krystian Tkacz, dyrektor zarządzający Butterfly Business Consulting, firmy, która swoje biuro ma zaraz obok biura Finroyal.

- Byłem klientem w tej firmie, mówię byłem, bo zastałem tu tylko zamknięte pokoje. Postąpili ze swoimi klientami bardzo okrutnie. To jest ta sama piosenka, co Lech Grobelny, tylko są inni klienci. Pieniądze brać, brać do kasy, a potem koniec - mówi reporterce Radia TOKFM klient firmy Finroyal:

Policja nic nie wie o plądrowaniu

Policja potwierdza jedynie zatrzymanie 44-letniego mężczyzny, który próbował sforsować zamknięte drzwi do biura firmy przy al. Jana Pawła 15. - Został on ujęty przez ochronę budynku, która przekazała go policjantom - powiedział portalowi Gazeta.pl asp. Mariusz Mrozek z Komendy Stołecznej Policji.

Policja nic nie wie o plądrowaniu oddziału. - Nie mamy jakichkolwiek zgłoszeń dotyczących szabrowania. Tak ktoś powiedział i potem wszyscy to podchwycili, ale my nie mamy na ten temat żadnych informacji - powiedział Mrozek.

Szef Finroyal usłyszał zarzut

Sprawę Finroyal bada prokuratura. - Wydaliśmy postanowienie o przedstawieniu Andrzejowi K., szefowi i właścicielowi FRL, zarzutu z art. 171 ust. 1 prawa bankowego, czyli prowadzenia działalności polegającej na gromadzeniu środków pieniężnych bez zezwolenia. Wobec podejrzanego zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru policyjnego i zakazu opuszczenia kraju - mówiła "Pulsowi Biznesu" Marta Białobrzeska, prokurator Rejonowy Warszawa Wola.

Czytaj więcej na Biznes.pl >>

DOSTĘP PREMIUM