Ludzie "Tepsy" w PGNiG. W wymaganiach konkursowych... "znajomość usług telekomunikacyjnych"

"Ciekawym warunkiem w konkursie na stanowisko Dyrektora Departamentu Handlu w PGNiG był warunek posiadania doświadczenia w obszarze telekomunikacji" - napisał nam czytelnik. Poszliśmy tym tropem. Okazało się, że nowa prezes PGNiG, Grażyna Piotrowska-Oliwa zatrudnia w spółce ludzi z Telekomunikacji Polskiej, w której sama kiedyś pracowała.

Piotrowska-Oliwa zaczęła pracę w Polskim Górnictwie Naftowym i Gazownictwie w marcu. I w ciągu pięciu miesięcy urzędowania wymieniła dyrektorów kluczowych departamentów spółki.

- Potwierdzamy, że w związku ze zmianą struktury organizacyjnej PGNiG SA nastąpiły zmiany na stanowiskach dyrektorskich zarówno w centrali spółki, oddziałach, jak i w spółkach grupy kapitałowej. W samej centrali spółki zmiany dotyczyły w sumie 12 stanowisk dyrektorskich - napisał nam przedstawiciel biura prasowego PGNiG.

Ale od liczby zmian ciekawsze są nazwiska nowych dyrektorów. W co najmniej trzech wypadkach zatrudniono ludzi związanych z TP SA - firmą, w której wcześniej pracowała Piotrowska-Oliwa. I tak Departamentem Zarządzania Zasobami Ludzkimi w PGNiG kieruje teraz Zbigniew Krzysztoń, dyrektorem Departamentu Marketingu i Komunikacji jest Szymon Dobrzyński, a na czele Departamentu Handlu (kiedyś Obrotu Gazem) stanął Grzegorz Mierzwiński.

Dyrektor Departamentu Handlu i... znajomość telekomunikacji

To właśnie ogłoszenie o konkursie na stanowisko dyrektora Departamentu Handlu zdziwiło naszego czytelnika. W wymaganiach wymieniono bowiem "znajomość zagadnień z obszaru sprzedaży gazu, energii elektrycznej, paliw płynnych albo usług telekomunikacyjnych w Polsce". Mierzwiński, który konkurs wygrał, na pewno spełnił ostatni wymóg, bo pracował w "Tepsie", a potem w P4 - operatorze sieci Play.

Skąd wymóg znajomości rynku telekomunikacyjnego u kluczowego pracownika mającego zajmować się obrotem gazem? "Wszystkie wymienione [w wymaganiach - red.] branże wiąże jedna cecha: są to branże podlegające regulacjom. Poszukiwania kandydata na to stanowisko koncentrowały się właśnie na tych branżach, ze szczególnym uwzględnieniem doświadczeń w zarządzaniu dużymi, rozproszonymi sieciami sprzedaży oraz praktyką w zakresie procesu deregulacji rynku" - odpowiada biuro prasowe PGNiG.

Zaciąg ludzi związanych z TP SA do państwowej spółki gazowej zapewne nie jest przypadkowy. To Grażynie Piotrowskiej-Oliwie w większości podlegają departamenty, w których doszło do wspomnianych zmian personalnych.

Sama Piotrowska-Oliwa w latach 1997-2001 pracowała w Ministerstwie Skarbu Państwa. Odpowiadała tam za prywatyzację TP SA, którą sprzedano firmom France Telecom i Kulczyk Holding. Potem dostała dyrektorską posadę w... TP SA, gdzie pracowała do 2009 r. Przed przyjściem do PGNiG była również w zarządzie koncernu paliwowego Orlen.

"To nie jest przejrzyste działanie spółki publicznej"

Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego, dyrektor programu "Przeciw korupcji", mówi portalowi Gazeta.pl: - Z jednej strony oczekuje się, że spółka będzie zarządzana w sposób efektywny, czyli będzie przynosiła zyski. Trudno się dziwić, że prezes chce mieć ludzi, z którymi wcześniej pracowała, którzy się sprawdzili, do których ma zaufanie, że oni tę firmę dobrze poprowadzą.

- Ale z drugiej strony, jest to spółka skarbu państwa, zarządza pieniędzmi publicznymi, ludzie tam pracujący opłacani są z pieniędzy podatników. Powinny tam obowiązywać zasady nie tylko te dotyczące rzetelności i efektywności biznesowej, ale również pełnej przejrzystości - zaznacza Kopińska.

Kopińska jest zdziwiona, dlaczego PGNiG, zatrudniając dyrektora departamentu handlu, oczekuje od kandydata doświadczenia w telekomunikacji. - Trudno to logicznie uzasadnić. Ten wymóg może wskazywać, że konkurs był robiony po to, by zatrudnić kogoś, na kim komuś zależało. To nie jest przejrzyste działanie spółki publicznej - uważa.

DOSTĘP PREMIUM