Karetki utknęły na A4, pacjenci nie żyją. Sprawę zbada prokuratura

Matka pacjenta z zatrzymanej przy szlabanach na A4 karetki zawiadamia prokuraturę - podaje Radio Zet. Chce wiedzieć, czy oczekiwanie przy bramkach mogło mieć wpływ na śmierć jej syna. Śledztwo ruszy w ciągu dwóch tygodni.

Na początku czerwca na autostradzie A4 na Opolszczyźnie karetki przewoziły do szpitala dwóch rannych w stanie ciężkim . Najszybszą drogą do Wojewódzkiego Centrum Medycznego w Opolu była trasa A4. Jednak szlabany wjazdowe na autostradę były zamknięte.

Z relacji ratowników wynika, że czekali na ich podniesienie ok. trzech minut. Strażnicy w budkach nie reagowali, mimo że karetka jechała na sygnale. Wtedy jeden z pracowników załogi wyszedł z pojazdu i wyłamał szlaban. Ranni zmarli w szpitalu.

Jak dowiedziało się dziś Radio Zet, matka jednej z ofiar złożyła zawiadomienie do prokuratury w Brzegu. Ta z kolei przekazała przypadek prokuratorom z Nysy. Kobieta chce wyjaśnić, czy incydent mógł mieć wpływ na śmierć jej syna. Śledztwo w tej sprawie ma ruszyć w ciągu dwóch tygodni.

DOSTĘP PREMIUM