Amber Gold działał nielegalnie, nie miał pozwolenia na handel złotem

Jak podaje ?Rzeczpospolita?, Amber Gold nie uzyskał pozwolenia NBP na handel złotem, a mimo to prowadził taką działalność. Przez 4 lata żadna instytucja nie sprawdziła firmy Marcina Plichty, mimo że firma szeroko się reklamowała.

Marcin Plichta jako osoba karana nie mógł wpisać swojego przedsiębiorstwa do rejestru firm handlujących złotem. Działał więc bez zezwolenia. Przez 4 lata nikt nie sprawdził, czy Amber Gold może obracać kruszcem.

Taka działalność jest kontrolowana przez Narodowy Bank Polski. Jednak ten może sprawdzać tylko firmy starające się o wpis. Nie skontrolował Amber Gold, bo firma nie starała się o rejestrację. NBP ani żadna inna instytucja nie zainteresowały się firmą Plichty, mimo że ta szeroko się reklamowała. Samemu Plichcie grozi zaś nawet rok więzienia za prowadzenie takiej działalności bez zezwolenia. Dodatkowo sąd może go skazać na karę grzywny.

Plichta zapewniał, że Amber Gold ma 100 kg zł o wartości 60 mln zł. Jednak zdaniem ekspertów taka ilość kruszcu warta jest najwyżej 20 mln zł. Plichta chwalił się niedawno na konferencji prasowej, że tylko w pierwszej połowie roku zarobił na obrocie złotem 7 mln zł.

Jest wniosek o upadłość

Tymczasem, jak ustaliła gazeta, wierzyciele spółki zgłosili wniosek o upadłość. - Jeśli sąd przychyli się do wniosku, zostanie powołany tymczasowy zarządca majątku spółki, który odebrałby prawo do zarządzania dotychczasowym władzom - mówi "Rzeczpospolitej" Artur Bunk z kancelarii bunk-alliance, która przygotowała wniosek.

Czytaj więcej w dzisiejszej "Rzeczpospolitej" >>

DOSTĘP PREMIUM