Winczorek: Nie zmuszajmy ludzi do przysięgania na Biblię

"Wiara, że obecność tej Świętej Księgi na sali sądowej położy kres krzywoprzysięstwu, jest moim zdaniem naiwna" - pisze w "Gazecie Wyborczej" prof. Piotr Winczorek, komentując pomysł dwojga śląskich prawników, by obecną, świecką formę przyrzeczenia o zeznawaniu prawdy przed sądem zamienić przysięgą na Biblię.

Wg pomysłodawców "ranga przysięgi złożonej na Biblię jest większa" niż świeckiego przyrzeczenia i wprowadzenie w życie ich postulatu sprawiłoby, że "że w sądach polskich będzie mniej składania fałszywych zeznań opinii i tłumaczeń".

Wg Winczorka jest to nie tylko naiwne, ale i w sprzeczności z zasadą religijnej neutralności państwa: "Przysięga na Biblię potraktowana została przez autorów bezalternatywnie. Obowiązywać by ona miała zarówno katolików, osoby innych wyznań, jak i niewierzących. Takie potraktowanie osób, od których wymaga się składania zgodnych z prawdą zeznań, przygotowywania opinii i tłumaczeń, narusza konstytucyjną zasadę światopoglądowej i religijnej bezstronności władz publicznych RP oraz zasadę, iż nikt nie będzie zmuszany przez te władze do ujawniania swoich przekonań religijnych (art. 25 ust. 2 i art. 53 ust. 7)".

"Jeśli zatem w sądach pojawiłaby się Biblia, to przysięga na nią nie mogłaby być dla wszystkich obowiązkowa. Ci, którzy chcieliby dopełnić swoje przyrzeczenie mówienia prawdy powołaniem się na nią, mogliby to (ewentualnie) uczynić. Ale zmuszać każdego, by tak czynił, nie należy" - ocenia konstytucjonalista.

Cały komentarz w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM