Ubożejemy. "Nie tylko dlatego, że 'Rzeczpospolita' tak pisze"

- Spadek wzrostu gospodarczego spowoduje, że realne wynagrodzenia będą spadać - ocenił Jan Król, były wicemarszałek Sejmu, w porannym EKG. O tym, czy dopada nas ubóstwo, w audycji Tadeusza Mosza dyskutowali też dr Andrzej Berndt, były wiceminister spraw zagranicznych i Aleksander Lesz, prezes GNA.

Zdaniem dr. Andrzeja Berndta wszystko wskazuje na to, że bieżący rok zakończy się 2-proc. wzrostem PKB. Czyli mniejszym od 4 proc., powyżej których zaczyna rosnąć zatrudnienie. - Jak by nie powiedzieć, kilkaset tysięcy osób zostanie bez pracy. W skali globalnej będziemy więc biedniejsi - ocenił w programie EKG były wiceminister spraw zagranicznych.

Pretekstem do rozmowy stał się artykuł z dzisiejszej "Rzeczpospolitej". Dziennik donosi, że coraz więcej Polaków robi zakupy w dyskontach i szuka tańszej odzieży, rośnie popularność lombardów. Z artykułu wynika, że już trzech na czterech Polaków robi zakupy w dyskontach przynajmniej raz w miesiącu. Dlaczego? - Bo są tańsze, a pieniędzy mamy coraz mniej - pisze "Rz".

Nikt nie lubi przepłacać

W czerwcu wartość sprzedaży w dyskontach wzrosła o 13 proc., natomiast w sklepach osiedlowych spada lub zatrzymała się na tym samym poziomie. - Nikt nie lubi przepłacać, a każdy z nas chce jak najdłużej utrzymać swój standard życia. Kiedy płace realnie maleją, szukamy tańszych źródeł zaopatrzenia - tłumaczy ekonomistka prof. Maria Drozdowicz-Bieć z SGH. Według "Rz" rodziny coraz mocniej odczuwają spadek dochodów.

Rostowski wybrał: przyszłoroczny PKB Polski wzrośnie o 2,5 proc.

Wzrósł także odsetek osób żyjących w skrajnym ubóstwie. Pod koniec zeszłego roku wynosił 6,7 proc. i zwiększył się o 1 pkt proc. w stosunku do roku 2010. Ekonomiści ostrzegają, że najgorsze dopiero przed nami, bo jesienią zakończą się prace sezonowe, a wtedy bezrobocie jeszcze wzrośnie. Według analityków pod koniec roku bezrobotny może być już co siódmy Polak. - GUS wyznacza granicę egzystencji na ok. 11 zł dziennie. Natomiast poniżej granicy ubóstwa to znaczy ok. 25 zł dziennie - tłumaczył w audycji EKG Aleksander Lesz, prezes GNA.

Rośnie zapotrzebowanie na używane buty i torebki

- Zubożenie powoduje, że szukamy też tanich towarów w internecie, gdzie kwitnie obrót przedmiotów z drugiej ręki - czytamy w "Rz". Według dziennika na portalach można znaleźć oferty używanych butów czy torebek, które bez problemu znajdują nabywców. Natomiast w lombardach coraz więcej osób zastawia biżuterię oraz sprzęt elektroniczny. Według jednego z właścicieli lombardów wiele osób zostało pozbawionych możliwości wzięcia kredytu, a nikt nie chce korzystać z instytucji oferujących "lichwiarskie oprocentowanie". - Z miesiąca na miesiąc przybywa ich coraz więcej - mówi.

"FT": Polska uniknęłaby recesji nawet w przypadku załamania strefy euro

- Ubożejemy nie tylko dlatego, że "Rzeczpospolita" daje na pierwszej stronie tytuł "Dopadło nas ubóstwo" - ocenił Jan Król w porannej audycji TOK FM. Były wicemarszałek Sejmu zauważył, że jedną z przyczyn, dla których kondycja portfeli Polaków jest coraz gorsza, są rosnące ceny paliw. Poza tym spadek wzrostu gospodarczego będzie powodował, że realne wynagrodzenia spadną.

DOSTĘP PREMIUM