Ekonomista: Urzędy Pracy wyrzucają pieniądze w błoto. Skończyć z tą fikcją!

- Urzędy Pracy służą rejestracji, a nie szukaniu komukolwiek pracy - mówił w swoim programie Grzegorz Chlasta. - To jest absurd i należy skończyć z ta fikcją - przekonywał jego gość Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista INVEST-BANKU.

Jak podkreślał ekonomista, w Urzędach Pracy zarejestrowanych jest bardzo wielu pseudobezrobotnych. - Środki na staże i szkolenia są ograniczone. Lepiej, żeby doradcy zawodowi zajmowali się rzeczywistymi bezrobotnymi - mówił.

Receptą może być likwidacja przepisu uzależniającego prawo do ubezpieczenia zdrowotnego od rejestracji w pośredniaku. - Eliminując ten bzdurny przepis można oczekiwać, że liczba zarejestrowanych spadnie o jedną czwartą - szacuje Wojciechowski. - Teraz mamy zarejestrowanych dwa miliony bezrobotnych. Nagle te 500 tysięcy osób nie zawracałoby głowy pracownikom urzędu pracy - tłumaczył ekonomista.

Pieniądze idą w błoto?

Wojciechowski apelował także o zwiększenie efektywności Urzędów Pracy. - Statystyki nie są optymistyczne. Około 30-40 procent osób, które kończą poszczególne programy finansowane z pieniędzy publicznych, znajduje zatrudnienie. To są bardzo niskie wskaźniki - ocenia. - Jeśli przeszkolenie jednego bezrobotnego kosztuje 10-15 tysięcy złotych, a mniej niż co drugi znajduje zatrudnienie, to są to pieniądze wyrzucone w błoto - mówił gość TOK FM.

Zdaniem Wojciechowskiego lepiej zredukować składkę na fundusz pracy. - Zmniejszymy klin finansowy, a to zachęci pracodawców do zwiększenia zatrudnienia - przekonywał.

Dzisiejszy " Dziennik Gazeta Prawna " zwracał uwagę, że już co ósmy bezrobotny ma co najmniej 55 lat. Jak wynika z danych GUS, pod koniec czerwca pracy nie miało 243 tys. osób więcej w wieku 55+. To o 16,9 proc. więcej niż rok wcześniej.

Posłuchaj całej dyskusji Grzegorza Chlasty z Wiktorem Wojciechowskim:

DOSTĘP PREMIUM