Bezdomni budują w Warszawie szkuner gaflowy. Chcą nim opłynąć świat

Budowa jachtu po części jest celem samym w sobie, pomocą w wychodzeniu z bezdomności. Pensjonariusze uczą się pracować razem, wzajemnie sobie ufać, pomagać, zdobywają nowe umiejętności.

Bezdomni z Pensjonatu Socjalnego "Św. Łazarza" na jednym z podwórek w warszawskim Ursusie budują pełnomorski jacht. Dzięki materiałom dostarczonym przez sponsorów udało im się zrobić już cały kadłub statku. Prace chcieliby skończyć w ciągu 2 lat.

"Budowa mnie wyprostowała"

Przy kadłubie bezdomni spędzają po kilka godzin dziennie. - Pozwoliło mi to trochę oderwać się od kłopotów, zawirowań rodzinnych, także od uzależnienia od alkoholu. Budowa tego jachtu bardzo mnie wyprostowała - mówi Sławomir Maćkula, bezdomny, z zawodu elektryk, w przeszłości zatrudniony w zakładzie ślusarskim.

W budowę jachtu jest zaangażowany prawie od początku. - Teraz wierzę, że jeszcze uda się to jakoś poukładać, że znajdę pracę, wynajmę mieszkanie - dodaje.

Kilku jego kolegom już się to udało. Jeden z nich znalazł na przykład pracę w stoczni w Holandii.

Bezdomni zaczęli budować statek ponad 5 lat temu. Był to pomysł założyciela pensjonatu, opiekuna bezdomnych z Dworca Centralnego, a jednocześnie żeglarza, kamilianina o. Bogusława Pałecznego. To on zmobilizował swoich podopiecznych, znalazł sponsorów. Zwodowania jachtu jednak nie doczekał - zmarł w 2009 roku.

Śmierć o. Pałecznego nie przerwała prac. Bezdomni krok po kroku codziennie zbliżają się do zrealizowania jego marzenia. Chciał, by jego podopieczni opłynęli jachtem świat.

Maszty już zimą? Na razie elektryka

Kadłub statku jest już niemal gotowy. Teraz bezdomni pracują nad wykończeniem wnętrza, prowadzą instalację elektryczną. - Tej zimy chcielibyśmy jeszcze zamontować maszty - mówi Waldemar Rzeźnicki, kierujący budową. Szacuje, że obecnie jacht jest gotowy w około 60 procentach.

Statek co się zowie

Jak zapewnia, budowany statek będzie w pełni profesjonalny. To szkuner gaflowy o długości 57 stóp angielskich (ponad 17 metrów). Na pokładzie znajdą się koje dla kilkunastu osób. Jego projekt przygotował Bogdan Małolepszy, konstruktor jachtów żaglowych i motorowych. - Budowę nadzoruje Polski Rejestr Statków - to instytucja, która nie przepuści żadnej partaniny. Poza tym wielu bezdomnych, którzy pracują przy budowie, wcześniej było zatrudnionych chociażby w stoczniach, więc mają umiejętności i doświadczenie - tłumaczy Rzeźnicki.

Bezdomni chcieliby, żeby jacht było gotowy w ciągu 2 lat, ale wszystko zależy teraz od sponsorów. Tutaj więcej informacji o inicjatywie.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM