"Państwo zawiodło". Były szef KNF ocenia działania rządu w sprawie Amber Gold

Już w marcu klienci firmy GDI Dom Maklerski ostrzegali przed możliwym upadkiem spółek Amber Gold i Finroyal. Pisali w tej sprawie m.in. do ministra finansów. - Po takim liście skarbówka powinna zadziałać i sprawdzić, czy wszystko jest w porządku - ocenia Stanisław Kluza, były przewodniczący KNF. Jednak MF nie dostrzegło potrzeby podjęcia działań w tej sprawie.

O liście, jaki klienci pokrzywdzeni przez firmę - prawdopodobnie działającą na zasadzie piramidy finansowej - wysłali do najważniejszych osób w państwie, pisaliśmy w sierpniu . Autorzy pisma prosili państwo o wprowadzenie potrzebnych zmian prawnych i ostrzegali przed możliwym upadkiem spółek Amber Gold i Finroyal oraz innych piramid finansowych. Ich wniosek został odrzucony. "W opinii Ministerstwa Finansów na dzień dzisiejszy nie zachodzi potrzeba podjęcia działań legislacyjnych we wnioskowanym zakresie" - czytamy w oficjalnej odpowiedzi MF.

O ocenę decyzji Ministerstwa Finansów poprosiliśmy dr. Stanisława Kluzę, pierwszego przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. - Odpowiedź MF jest w mojej ocenie wyrywkowa. Odwołuje się do jednego z wątków, a nie ustosunkowuje się tak naprawdę do listu - powiedział ekonomista w rozmowie z portalem Gazeta.pl.

Zdaniem dr. Kluzy zgodnie z aktami prawnymi inicjatywa ustawodawcza w zakresie rynku finansowego w tym przypadku spoczywa na ministrze finansów. Czy pracownicy resortu nie zdają sobie z tego sprawy? - W ich odpowiedzi na pismo najbardziej uderzyło mnie to, że nie patrzy się na problem poprzez posiadaną przez siebie inicjatywę ustawodawczą - twierdzi były przewodniczący KNF.

"Urzędnik powinien działać aktywnie"

Dlaczego więc minister finansów nie poświęcił sprawie więcej uwagi? W ocenie Stanisława Kluzy wynika to z pasywności pracowników polskich resortów. - Urzędnicy powinni działać aktywnie, z własnej inicjatywy. Urzędnik powinien rozstrzygnąć, czy ma kompetencje do zajęcia się daną sprawą. A jeżeli uzna, że nie ma, ale uważa, że sprawą powinno się zająć - powinien skierować ją do odpowiednich osób. Gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienie przestępstwa, właściwe jest zawiadomienie prokuratury - powiedział w rozmowie z portalem Gazeta.pl.

Ekonomista jest zdania, że po otrzymaniu takiego pisma Ministerstwo Finansów powinno przyjrzeć się problemowi dokładniej i sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. - Moim zdaniem w całej sprawie parabanków najbardziej zawiodły kompetencje, które miał we władaniu minister finansów - twierdzi Kluza.

"Wystarczy jedna mała zmiana"

Czy gdyby pismo zostało przez polityków potraktowane poważniej, udałoby się uniknąć sytuacji Amber Gold? Trudno to ocenić, jednak gdyby odpowiednio wcześnie wprowadzono proste zmiany, sytuacja mogłaby wyglądać inaczej.

Zdaniem Stanisława Kluzy wystarczyłoby dopisanie do odpowiedniej ustawy choćby jednej małej rzeczy. - Za każdym razem, gdy nadzór finansowy zidentyfikuje podmiot oferujący usługi parabankowe lub parainwestycyjne, powinien mieć prawo zażądać natychmiastowego dostarczenia sprawozdań tego podmiotu pod rygorem sankcji - mówi. Nie wiadomo, dlaczego do tej pory nie ma takiego zapisu.

Jednak podstawowym błędem urzędników w ocenie byłego szefa KNF było zbyt pasywne realizowanie swoich obowiązków. - W temacie Amber Gold nie zawiódł brak prawa, lecz brak jego egzekwowania - przekonuje Kluza, zaznaczając, że szkodliwy dla rynku jest zarówno niedobór, jak i nadmiar regulacji.

Zawiodło państwo

- Obywatel ma prawo czuć się w tej sprawie zawiedziony przez państwo. Rolą rządu jest odbudowanie zaufania, zaproponowanie rozwiązania - twierdzi Stanisław Kluza. - Tym bardziej że jest kilka rozsądnych wyjść w tej sytuacji. To państwo jest odpowiedzialne za nadzór nad uczciwym obrotem gospodarczym i niedopuszczenie do obecności na rynku osób nieuczciwych i przestępców.

DOSTĘP PREMIUM