W szkołach zawodowych brakuje nauczycieli. Inżynierowie uczyć tam nie chcą

W bydgoskich zawodówkach i technikach nie ma kto uczyć zawodu. Władze miasta chcą płacić chętnym za studia podyplomowe, żeby tylko przyszli pracować w szkolnych warsztatach - czytamy w ?Gazecie Wyborczej?.

- Byłam jedyną osobą na roku, która zdecydowała się uczyć - mówi Anna Andrzejewska, która właśnie skończyła elektronikę i telekomunikację na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym w Bydgoszczy (jeszcze na studiach zrobiła uprawnienia pedagogiczne).

Jej koledzy inżynierowie wybierają lepiej płatną pracę w przemyśle. 29-letni Piotr pracy w szkole w ogóle nie brał pod uwagę. - Nie po to kończyłem studia techniczne, żeby się użerać z uczniami - mówi. - Pracę w prywatnej firmie dostałem już na trzecim roku. Zarabiam trzy razy więcej niż znajomi nauczyciele.

I Bydgoszcz ma problem. Miasto ma 500 nauczycieli przedmiotów zawodowych, z czego ponad jedna dziesiąta to emeryci

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM