Popularny profil miał ponad 5 tys. fanów, a Facebook? Kasuje bez ostrzeżenia

"Sztuczne Fiołki" - facebookowy profil, na którym pojawiały się znane obrazy, a na nich zabawne teksty umieszczone w komiksowych chmurkach, miał ponad 5 tys. fanów. Powodzenie, jakim się cieszył, nie przeszkadzało usunąć go Facebookowi bez jakiegokolwiek ostrzeżenia. - Treści zostały ocenzurowane. Jak to inaczej nazwać? - oburza się jeden z twórców w rozmowie z Gazeta.pl.

"Sztuczno-historyczny magazyn komiczno-tragiczny", "głos wolny wolność ubezpieczający" - tak o sobie pisały "Sztuczne Fiołki", które były jednym z ostatnich największych facebookowych hitów. Dzięki wielkim dziełom malarstwa opatrzonym dymkami, w których znajdowały się błyskotliwe, nieco absurdalne i zabawne komentarze, czasem nawiązujące do aktualnych wydarzeń, a czasem przedstawiające uniwersalne i ogólne prawdy oraz refleksje, profil w ciągu tygodnia dobił do 5 tys. fanów.

Mimo że wrócił dopiero wczoraj , ma ich już ponad tysiąc, a liczba fanów stale rośnie. W komentarzach panuje powszechna radość. "Sztuczne Fiołki wiecznie żywe", "kochamy was, jak dobrze, że już jesteście" - cieszą się użytkownicy.

- Nagle zostaliśmy zupełnie wylogowani. Pojawiała się informacja, że mamy wpisać kod, który przyjdzie na komórkę - mówi twórca profilu, opisując niejasne okoliczności likwidacji profilu. Kod faktycznie przyszedł, tyle że po jego wpisaniu pojawił się komunikat o zamknięciu "Fiołków", które "naruszyły regulamin". - Nie podano, o co dokładnie chodziło - opowiada współautor.

Komu przeszkadzały?

Nie do końca wiadomo, co było powodem usunięcia profilu. Wraz z jego zlikwidowaniem zniknęły również obrazy udostępniane przez fanów na ich facebookowych ścianach.

Twórcy "Fiołków", zanim je reaktywowali, zdecydowali się utworzyć inny profil pt. "Jeszcze fiołki nie zginęły. O, nie", na którym pojawiło się coś w rodzaju oświadczenia. Stwierdzają w nim m.in., że to, co zrobił Facebook, to "całkowicie arbitralna decyzja cenzorska". "Nie musimy chyba dodawać, że wiele stron o charakterze wybitnie antysemickim, rasistowskim czy homofobicznym ma się świetnie na Facebooku" - piszą rozżalone "Fiołki".

Fani, którzy znowu mogą oglądać arcydzieła sztuki z pomysłowymi dialogami, nie pozostawiają na decyzji Facebooka suchej nitki.

- To oburzające. Ale jest to też przyczynek do rozważań nad przyszłością tego typu socjalmediów. I to poważnych rozważań - komentuje jeden z czytelników.

Nagie zdjęcia? Korwin-Mikke?

Facebook niczego nie wyjaśnił, a domysłom nie ma końca. Szerzenie pornografii? Skargi Korwin-Mikkego na niektóre dialogi? Ze względu na niektóre dymki i taka teza była rozważana. - Umieszczaliśmy obrazy, które przedstawiają akty albo nagie osoby, równie dobrze mogło pójść o obrazę uczuć religijnych, bo ktoś nie zrozumiał żartu - spekulują "Fiołki", które postanowiły na wszelki wypadek nie wrzucać już żadnej golizny.

DOSTĘP PREMIUM

TOK FM PREMIUM