Guzowska o rodzinie z Pucka: "zawiedli ludzie, nie ustawa. Łatwiej uwierzyć w wypadek" 

- Zawiedli ludzie nie ustawa - mówi współautorka ustawy o rodzinnej pieczy zastępczej Iwona Guzowska z PO. W Pucku dwoje dzieci, które trafiły do rodziny zastępczej, zmarło na skutek przemocy. 

Anna Cz. z Pucka tymczasowo aresztowana>>

- Mimo dobrej ustawy nie udało się jeszcze zmienić mentalności urzędników. Bo z pieczą zastępczą zawsze jest tak, że to są dzieci, które są trochę niepotrzebne i bardzo szybko zapomina się o ich istnieniu, wpychając je tu i ówdzie - mówi posłanka.

Guzowska zaznacza, że po śmierci pierwszego dziecka w rodzinie z Pucka ta rodzina powinna być objęta szczególnym monitoringiem. - Od tego jest koordynator pieczy zastępczej i cały system wsparcia, który jest zapisany w ustawie. Natomiast pytanie pozostaje, jak ci ludzie przeszli testy psychologiczne, które kwalifikowały ich do bycia rodziną zastępczą - pyta Iwona Guzowska. - Co się musiało wydarzyć w tym domu skoro ci ludzie, mając dwójkę własnych dzieci, znęcali się nad pozostałymi - zastanawia się.

Urzędnicy nadzorujący tę rodzinę wykazali się łatwowiernością, oskarżeni cieszyli się dotąd dobrą opinią. Trzeba ustalić co było najsłabszym elementem "układanki".

- Oczywiście wypadki się zdarzają i wszyscy uwierzyli tej rodzinie. Raczej bylibyśmy skłonni uwierzyć w nieszczęśliwy wypadek, gdyż łatwiej w takie rzeczy uwierzyć niż w okrucieństwo człowieka wobec dziecka - mówi posłanka.

Na początku lipca w mieszkającej w Pucku rodzinie zastępczej opiekującej się piątką powierzonych i dwójką własnych dzieci doszło do śmierci 3-letniego chłopca. Dwa miesiące później w tej samej rodzinie zmarła 5-letnia dziewczynka. Prokuratura ustaliła, że dzieci zmarły wskutek przemocy. Kobiecie grozi dożywocie, mężczyźnie 10 lat więzienia.

DOSTĘP PREMIUM