Sąd: Dom dziecka lepszy niż bieda. Odebrano rodzinie czwórkę dzieci

Nie było tu ani przemocy, ani alkoholu, ale sąd odebrał dzieci rodzicom. Bo brakowało jedzenia i warunków do nauki - czytamy w ?Gazecie Wyborczej?.

Rodzice to Agnieszka i Tomasz. On pracuje w firmie remontowo-budowlanej. Mieszkają w Lubaczowie na Podkarpaciu i mają czwórkę dzieci: trzyletnią Natalię, czteroletniego Marcela, dziewięcioletniego Krystiana i 13-letnią Adrianę.

Od 14 września dzieci są w Domu Dziecka w Nowej Grobli, kilkanaście kilometrów od Lubaczowa. Sąd stwierdził, że w domu nie ma odpowiednich warunków.

Przeciwniczką umieszczenia dzieci w placówce jest kierowniczka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Lubaczowie Renata Meder. - Dziecku zawsze lepiej w rodzinie, chyba że jest bite, maltretowane czy wykorzystywane seksualnie, a tu tego nie było - mówi. Choć przyznaje, że problemy są. - Pani Agnieszka nie umie gospodarować pieniędzmi. Jest niezaradna, nie pracuje zawodowo. Powinna zajmować się domem, a tego nie potrafi robić. Dzieci skarżą się, że chodzą głodne. Ale od 1 sierpnia zatrudniliśmy asystenta rodziny, który jej pomaga. Uczy prać, gotować, gospodarować pieniędzmi. Ale kurator sądowy we wrześniu złożył wniosek do sądu o odebranie dzieci. Nie dano szansy, by sprawdzić, jak rodzina radzi sobie z pomocą asystenta - relacjonuje w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Cały tekst w dzisiejszym wydaniu "Gazety Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM