Richard Branson dla Gazeta.pl: Zarabiam, by pomóc rozwiązać problemy świata. I pobić rekord Baumgartnera

- Przez ostatnie lata dokonaliście w Polsce rzeczy niezwykłych. Pomyśleliśmy, że wejdziemy w ten biznes. Dopóki baterie mi działają, będę stawiał sobie kolejne wyzwania. Pewnego dnia może skoczę z większej wysokości niż Felix Baumgartner - mówi portalowi Gazeta.pl Richard Branson, ikona biznesu, miliarder, działacz społeczny i poszukiwacz przygód.

Branson: Virgin chce wozić w kosmos zwykłych ludzi. Wyprzedzamy konkurencję o kilka lat

Michał Gostkiewicz, Gazeta.pl: Przychodzi do pana grupa osób albo jakiś człowiek i mówi: "Polska. Zainwestujmy tam". I nagle jest pan w Polsce, zakłada polski oddział Virgin Mobile, a równocześnie inauguruje polski oddział Virgin Academy [inicjatywy dającej młodym ludziom z pomysłem, a bez pieniędzy, fundusze na realizację tych pomysłów - red.]. Dlaczego Polska?

Richard Branson*: Polska to dynamicznie i ambitnie rozwijający się kraj. W ciągu ostatnich 30-40 lat dokonaliście rzeczy niezwykłych. W branży telefonii komórkowej, w którą inwestuję, istnieje paląca potrzeba konkurencji. Takie informacje otrzymałem od użytkowników telefonów, którzy chcieli lepszej obsługi i niższych cen. Marka Virgin odnosi sukcesy na świecie, a w Polsce jest wielu młodych ludzi, którzy chcieliby założyć własne firmy.

Wiele krajów przechodzi obecnie pewne "trudności" - Polsce przydadzą się młodzi przedsiębiorcy. To oni tworzą miejsca pracy. Więc pomyśleliśmy, że wejdziemy w ten biznes. A skoro już zaczęliśmy, to jestem pewien, że za tym pójdą następne rzeczy.

To pana słowa: "Moja chęć do życia bierze się z wyznaczania sobie i osiągania pozornie nieosiągalnych celów". Gdzie leży pana ostateczna granica, kapitanie Kirk [Richard Branson jest znanym fanem serii SF "Star Trek" - red.]? Należące do pańskiej firmy Virgin Galactic statek kosmiczny VSS Enterprise i statek matka White Knight są niemal gotowe do lotów suborbitalnych, w kolejce do miejsc na pokładzie czeka około 600 osób. Gdybym zapisał się do pańskiej akademii i zdobył 100 tys. zł nagrody za pomysł na biznes, zainwestowałbym je w crowdfunding i zebrał 200 tys. dolarów - czyli bilet na lot w kosmos.

- (Richard Branson szeroko się uśmiecha) O właśnie, jest pan dobrym przykładem. Większość ludzi chciałaby polecieć w kosmos, gdyby tylko było ich na to stać. Nasza rola to pomoc w rozwoju nowych przedsiębiorstw i przedsiębiorców, dzięki czemu więcej ludzi będzie na te podróże stać. Ale także obniżenie kosztów, a zatem i cen tych podróży - aby jeszcze więcej ludzi było stać na to, by zachwycić się z góry piękną Ziemią. I nad tym pracujemy. Wierzę, że i pan pewnego dnia będzie mógł się nazwać astronautą.

Mam taką nadzieję. Ale ktoś pana pobił w tym wyścigu w kosmos. Kapsuła Dragon firmy Space X już lata na Międzynarodową Stację Kosmiczną i zarabia pieniądze, a pierwszy komercyjny lot pana statku to ciągle pieśń przyszłości. No i czy nie ma pan powodów do zazdrości wobec Red Bulla, że to oni zatrudnili Felixa Baumgartnera, żeby skoczył ze stratosfery?

(Śmiech) Nie sądzę, że ktokolwiek pędzi w kosmos tak szybko jak Virgin, które chce wozić tam zwykłych ludzi. Tu - jak sądzę - wyprzedzamy całą konkurencję o dobre 3-4 lata. A co do skoku Baumgartnera - to było coś wspaniałego, niesamowitego. Pewnego dnia - ponieważ nasze statki polecą nieco wyżej - być może spróbujemy pobić jego rekord.

Sam chciałby pan skoczyć?

- Pewnie, że bym chciał. Mam uprawnienia skoczka spadochronowego, więc jeśli moje dzieci mnie nie powstrzymają albo nie będą chciały skoczyć same, zrobię to.

Skoczek spadochronowy, baloniarz, przedsiębiorca, biznesmen działający w branżach: turystyka, podróże, telefonia, TV, radio, muzyka, finanse, zdrowie, wreszcie loty kosmiczne. Jest pan wszędzie. Gdzie jest ostateczna granica, na której się pan zatrzyma?

- Oczywiście pewnego dnia baterie się wyczerpią. Ale dopóki działają, będę stawiał sobie kolejne wyzwania i działał na rzecz spraw, które uważam za ważne - zaraz wezmę udział w konferencji ds. polityki narkotykowej [wywiad przeprowadzono podczas zorganizowanej przez Gazetę Wyborczą i Światową Komisję ds. Polityki Narkotykowej (GCDP) konferencji, na której wybitni politycy, przedsiębiorcy i artyści będą dyskutować o sensie wojny z narkotykami i karania za ich używanie - red.], gdzie zaprezentuję wnioski Komisji.

Financial Times napisał, że cztery piąte swojego czasu poświęca pan na działania charytatywne, uczestniczy pan w różnych gremiach i inicjatywach rozwojowych. W dzisiejszym świecie oznacza to konfrontację z takimi problemami jak bieda i ubóstwo czy zmiany klimatyczne i globalne ocieplenie. A równocześnie w wywiadach snuje pan plany lotów na Marsa za 20 lat... Jak te śmiałe i kosztowne plany mają się do biedy i zmian klimatu?

- Trzeba prowadzić biznes, żeby zarabiać pieniądze, dzięki którym można rozwiązywać problemy tego świata. Na szczęście od robienia biznesu mam po swojej stronie dobrych ludzi. Dzięki temu mogę poświęcić więcej czasu na przykład na to, by w imieniu Światowej Komisji ds. Polityki Narkotykowej rozmawiać o problemie narkotyków.

*Richard Branson jest biznesmenem, właścicielem wielu firm, ekscentrycznym wizjonerem i filantropem. Jego firma Virgin działa na wielu polach. W naszym kraju uruchomił wirtualną sieć telefonii komórkowej Virgin Mobile i oddział Virgin Academy - inicjatywy wspierającej młodych przedsiębiorców. Do Polski przyjechał na organizowaną przez "Gazetę Wyborczą" debatę "Narkotyki: koniec wojny?"

DOSTĘP PREMIUM