Miller: Pani Joanna nie jest bandytą. Rodzina przeżyła koszmar

"Najwyższy już czas, aby sądy w Polsce, wydając wyroki, informowały organy zobowiązane do egzekwowania prawa o sytuacji osobistej danej osoby? - napisał w liście do premiera Leszek Miller. "Pani Joanna nie jest bandytą. Rodzina przeżyła koszmar? - dodał.

Szef SLD interweniował listownie u Donalda Tuska w związku ze sprawą kobiety z Opola , w której domu pojawili się policjanci. Miała ona 2,3 tys. zł długu wobec urzędu skarbowego, a jako samotna matka wychowująca 2- i 6-letnie dzieci nie miała z czego go spłacić. Sąd zmienił jej więc karę grzywny na 25 dni aresztu. Kobieta o tym nie wiedziała, bo jak twierdzi, nie dochodziły do niej pisma z sądu. Policjanci zabrali ją do aresztu, a dzieci odwieźli w piżamach do pogotowia opiekuńczego.

"Pani Joanna nie jest bandytą. (...) Rodzina przeżyła koszmar, najbardziej ucierpiały dzieci, dla których to zdarzenie może pozostawić trwały ślad i traumę. Najwyższy już czas, aby sądy w Polsce wydając wyroki informowały organy zobowiązane do egzekwowania prawa o sytuacji osobistej danej osoby. (...) Czas skończyć z absurdalnymi, krzywdzącymi zwykłych, biednych ludzi, sytuacjami, które pozostają 'w zgodzie z obowiązującym prawem', ale kłócą się z poczuciem zwykłej przyzwoitości oraz powodują jeszcze większe społecznie szkody" - napisał Leszek Miller.

Według szefa SLD "obywatele nie rozumieją, dlaczego nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności karnej członkowie mafii, jak działać mogą firmy okradające ich z oszczędności, dlaczego jeden pijany kierowca doprowadzany jest do izby wytrzeźwień, a inny nie, dlaczego w szczycie sezonu upadają firmy turystyczne. Tym bardziej nie rozumieją sytuacji, jak wspomniana powyżej. Taka praktyka rodzi słuszny gniew, ale przede wszystkim traci na tym powaga państwa i szacunek do prawa. Musimy temu stanowczo przeciwdziałać" - zakończył Miller.

DOSTĘP PREMIUM