Rozdrapywanie Gmyza. Prawicowcy kłócą się o to, kto bardziej za dziennikarzem

Cezary Gmyz podzielił prawicowe media. Wojna przybrała na sile w weekend. Głównym orężem są... listy poparcia. Dziennikarze kłócą się, kto na pomysł zbierania podpisów w obronie dziennikarza (i wolnego słowa) wpadł pierwszy. Wymyślają kolejne akcje, jak wspierać zwolnionego dziennikarza ?Rzeczpospolitej?.

Cezary Gmyz, tydzień po publikacji "trotylowego" artykułu, stracił pracę. Dziennikarz nie ujawnił władzom wydawnictwa nagrań i dowodów, na podstawie których powstał artykuł. Za co pochwalili go inni dziennikarze .

Michał Karnowski krótko po ogłoszeniu informacji, że Cezary Gmyz stracił posadę w "Rzeczpospolitej", złożył na Twitterze świeżo upieczonemu bezrobotnemu ofertę zatrudnienia. - W takiej sytuacji nikt nie może zostać sam! Zespół wPolityce.pl deklaruje: Cezary Gmyz, jeśli zechce, może do nas dołączyć.

Jacek Karnowski, drugi z braci-właścicieli, deklaruje, że "zespół redakcyjny, po podliczeniach finansów i konsultacjach, wspólnie zdecydował, iż nie może zostawić samego sobie red. Cezarego Gmyza ". Rozmowa ma odbyć się w ciągu kilku najbliższych dni. Gmyz to według nich "odważny dziennikarz, z którego zrobiono kozła ofiarnego z powodów politycznych".

Grzegorz Wszołek w szoku: Nie wiem, czy bracia Karnowscy albo któryś z nich, mają resztki wstydu. Na jedynce proponować komuś pracę. Kliknij lubię to - napisał na Twitterze.

Czemu walczą o Gmyza?

Michał Kolanko z serwisu 300polityka.pl komentuje: Nigdy nie uznawałem Gmyza za należącego do tzw. sekty smoleńskiej. Po publikacja "trotylowego" artykułu dla części społeczeństwa stał się tym, który jest symbolem oporu wobec zła, walczącego o prawdę smoleńską. Stał się jednocześnie symbolem teorii pt. zamach, co jest na rękę wielu osobom.

Dwie listy i awantura

Portal Karnowskich walkę o Cezarego Gmyza (i wolność prasy w Polsce) rozpoczął już w weekend. Pod listem otwartym podpisali się m.in. Ewa Stankiewicz czy Bronisław Wildstein, ale... swoją listę poparcia wystosował też portal niezalezna.pl, który nie wierzy , że tak dobry, rzetelny dziennikarz mógł napisać coś niezgodnego z prawdą.

Dziennikarze obu portali spektakularnie pokłócili się publicznie o to, czyja lista była pierwsza, kto od kogo ukradł pomysł i wspólnie wietrzą spisek - komuś musiało przecież zależeć na tym, by sprawę podpisywania list poparcia dziennikarza zdyskredytować.

Między wódkę a zakąskę próbował wbić się również zespół razem.tv, który "solidaryzuje się z Cezarym Gmyzem i" Rzeczpospolitą "", pisząc: Nie ustawajcie w dążeniu do prawdy w sprawie Smoleńska!

- Cezarego Gmyza postrzegałem jako dobrego, rzetelnego dziennikarza - pisał m.in. o aferze hazardowej. Jeśli dobrze rozumiem to, co stało się w "Rzeczpospolitej", to Gmyz zachował się jak dziennikarz [nie ujawniając źródeł informacji - red.], zgodnie z etyką - mówi nam Michał Kolanko. - Może nie ujawnił, bo czterech źródeł nie było? - pytamy. - W oczach opinii publicznej to już bez znaczenia, czy były cztery źródła. To że został wyrzucony, sugeruje, że nie było tak, jak napisał. Wygląda, jakby opublikował nieprawdę, przez co stracił swoją dziennikarską wiarygodność" - dodaje.

Huzia na Facebooka

Obrońcy Gmyza dziarsko próbują też przeprowadzić bojkot "Rzeczpospolitej" w mediach społecznościowych - "odlajkowują" profil gazety na Facebooku (dla mniej zaawansowanych jest graficzna podpowiedź, jak to zrobić). Na razie idzie im słabo - profil polubiło niewiele ponad 200 osób. Więcej osób zapowiada na sobotę, 10 listopada, bojkot dziennika i deklaruje demonstracyjne nieczytanie strony internetowej. Dołączyło na razie około tysiąca osób.

Będzie pikieta

Na jutro planowana jest pikieta przed redakcją "Rzeczpospolitej" w sprawie zwolnienia Cezarego Gmyza (co ciekawe - pozostałych osób już nie). Zwołali ją "przyjaciele i sympatycy" Cezarego Gmyza. Chodzi o sprawę szerszą niż stanowisko dziennikarza, a o sprawę wolności prasy i wolności słowa w Polsce".

Czy Michał Kolanko się na nią wybiera? - Nie. Uważam, że rolą dziennikarza jest relacjonować manifestacje, a nie w nich uczestniczyć - mówi.

Dziś dziennikarze "Rzeczpospolitej" zabrali głos ws. zwolnienia kolegi. "Sens naszej pracy pod znakiem zapytania">>

DOSTĘP PREMIUM