Prezydencki bell w końcu będzie latał, ale policja może stracić dwa "eksperymentalne" śmigłowce

Po roku stania w hangarze policja w końcu znalazła pieniądze na dostosowanie do swoich potrzeb śmigłowca Bell-412, którego odziedziczyła po rozwiązanym 36. Specpułku - dowiedział się TOK FM. Jednak w ciągu najbliższego roku ze służby mogą zostać wycofane dwie maszyny typu PZL Kania. Producent zażądał bowiem astronomicznych cen za przegląd.

Wojsko przekazało bella policji pod koniec zeszłego roku. To maszyna w wersji VIP, nazywana też prezydencką, bo - jak pisał magazyn 'Policja 997' - na lot tylko tym typem zgadzał się prezydent Lech Kaczyński. Śmigłowiec ostatnio miesiącami stał w hangarze, tam też spędził między innymi Euro 2012, bo nie miał niezbędnego wyposażenia, ani też wymaganego przeglądu.

W końcu pieniądze się znalazły. W tej chwili bell jest na przeglądzie w Czechach. - Jego koszty będą wynosiły około 500 tysięcy złotych. Spodziewamy się, że w ciągu dwóch miesięcy maszyna wróci do Polski - mówi w rozmowie z TOK FM Grażyna Puchalska z Komendy Głównej Policji.

Po powrocie trzeba będzie jednak jeszcze maszynę doposażyć. Na śmigłowcu ma być zainstalowana specjalna kamera do obserwacji lotniczej. Jej koszt to około miliona złotych. Potrzebne jest również przeszkolenie załogi. Żeby maszyna była dostępna 24 godziny na dobę, kurs ma przejść 6 pilotów i 9 mechaników.

Wszystkie te procedury powinny zająć kolejnych kilka miesięcy. Według prognoz bell powinien zacząć regularne loty do połowy przyszłego roku.

Kanie na części, bo prototyp

Policja zyskuje więc jeden śmigłowiec, ale wszystko wskazuje na to, że w ciągu najbliższego roku może dwa stracić. Chodzi o maszyny typu PZL Kania, którym kończy się właśnie limit wylatanych godzin, po których trzeba zrobić przegląd (tzw. resurs).

Producent za wykonanie takiego przeglądu i wymianę niezbędnych części zażądał około 10 milionów złotych za każdą maszynę. W tej cenie można już niemal kupić nowy dwusilnikowy śmigłowiec.

Koszty przeglądu są tak wysokie, ponieważ kania to śmigłowiec prototypowy. Powstało go kilkanaście sztuk i nie był później produkowany. Więc żeby teraz zrobić przegląd, trzeba dzisiaj na nowo uruchamiać linię produkcyjną. - Staramy się o to, żeby te koszty obniżyć i w zależności od tego, czy to się uda, będą podejmowane dalsze decyzje - tłumaczy Puchalska.

Jest bardzo prawdopodobne, że kanie w tej sytuacji będą musiały przejść na emeryturę. Niektóre ich części będą co najwyżej mogły być wykorzystane przy remontach policyjnych belli i Mi-2.

Z piętnastu zostanie pięć

Sprawa przeglądu kań to jednak tylko jeden z problemów, z jakimi w najbliższych latach będzie musiało sobie poradzić kierownictwo policji. Największy to wiek dużej ilości pozostałych maszyn, których w wielu przypadkach nie opłaca się już modernizować.

W kolejnych latach poza kaniami mają też być wycofywane śmigłowce typu Mi-2 (wieku od 29 do 41 lat) oraz Mi-8T (29 lat). Z piętnastu maszyn, jakimi dysponuje policja, w ciągu mniej więcej pięciu lat może więc zostać pięć. Planów zakupu nowych na razie nie ma.

DOSTĘP PREMIUM