Życie intymne Marii Konopnickiej rozpaliło feministki i Artura Zawiszę. O co kruszymy kopie?

Jedna z czołowych poetek i pisarek, której nowele zna każdy Polak, wróciła na czołówki. Nie chodzi o rocznice, tylko o tajemnice alkowy. Czy autorka "Roty" była lesbijką, bo przez 20 lat żyła z kobietą? Naukowcy nie mają pewności.

Na początku był mem. Feminoteka odpowiedziała uczestnikom Marszu Niepodległości, że śpiewając "Rotę" promują twórczość Marii Konopnickiej , która jest "ikoną polskiego ruchu LGBT".

"Kłamstwo konopnickie"

Sprawą oburzył się Artur Zawisza, znany ze swoich radykalnych wypowiedzi, który od kilku dni bryluje w mediach jako jeden z organizatorów niedzielnego pochodu. Powiedział wczoraj w Panoramie, że homoseksualizm Konopnickiej to wymysł feministek .

W rozmowie z Gazeta.pl Zawisza tłumaczył, że porównał "lesbizm" Konopnickiej do Oświęcimia... ironicznie.

Bzdury, nie ma dowodów

Jak to z tą Konopnicką było? Mgr Paweł Bukowski, starszy kustosz i dyrektor Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu . - Nieprawda. Bzdury opowiadają niedouczeni ludzie. Fałszowanie historii. Sami mają problem ze sobą i szukają u innych - mówi w rozmowie z TOK FM. Dworek w Żarnowcu, gdzie teraz jest muzeum, Konopnicka dostała od narodu na 60. urodziny.

Nie była w intymnym związku z malarką Marią Dulębianką? - Nie ma na to dowodów. Nie rozstała się z mężem, miała ośmioro dzieci [dwoje zmarło - red.]. Nie żyli razem, ale korespondowała z nim, wysyłała mu pieniądze. Trzeba poczytać, jakie były realia w tamtym czasie. Bez zgody męża kobieta nie mogła podróżować między zaborami. Konopnicka pozwolenie miała, podróżowała i przeniosła się do Warszawy, żeby dzieciom zapewnić dobry byt. Nie można było tak zrobić, żeby ot, tak zostawić dorobek życia - upiera się dyrektor.

Dyrektor Muzeum Konopnickiej: Nas to boli

Badacz przyznaje, że mąż miał wady, np. grał w karty. Ale intymny związek z Dulębianką, 20 lat młodszą, uznaje za "wymysł bez punktu zaczepienia i dowodów naukowych". - To wszystko jest wymyślone, żeby podważyć autorytet. Jakby coś było na rzeczy, toby nie było 400 szkół i świetlic jej imienia. Byłyby protesty - uważa dyrektor. - Szuka się sensacji, żeby książkę sprzedać. To potem idzie w internet, ktoś podłapie i nagłaśnia. A to krzywdzenie osoby. Nie wiem, komu to przeszkadza - zastanawia się Bukowski.

- Będę musiał wypunktować to towarzystwo. Myślimy o książce. Tak nie może być. Szum się robi celowo. Nas to boli - zastanawia się. - "Rotą" weszliśmy w niepodległość. Ponadczasowa twórczość wielokierunkowa się obroni. Mimo różnych ataków - dodaje.

Tomasik: pomijana relacja

O homoseksualizmie Konopnickiej pisał m.in. Krzysztof Tomasik, dziennikarz i pisarz, autor książki "Homobiografie". - Wraz z rozstaniem z dziećmi funkcję najważniejszej osoby w życiu Konopnickiej zajmuje młodsza o 19 lat malarka Maria Dulębianka. Poznały się w 1889 roku pozostając przez następne dwadzieścia lat niemal nierozłączne. To postać w biografii Konopnickiej najbardziej przemilczana, pojawia się zupełnie nieoczekiwanie i wchodzi w życie poetki dość gładko, razem podróżują, potem zamieszkają wspólnie w Żarnowcu, Dulębianka bierze nawet udział w zjeździe rodzinnym Konopnickich. W listach do dzieci autorka "Roty" nic nie wyjaśnia ani nie komentuje, po prostu w pewnym momencie z liczby pojedynczej przechodzi na mnogą, pisząc: mamy, myślimy, postanowiłyśmy, zwiedzałyśmy, wyjeżdżamy. Dulębianka, zwana czasami "Pietrkiem z powycieranymi łokciami", staje się jej partnerką, opiekunką i obrończynią - pisze Tomasik .

Nie żyła z mężem, ale nigdy się nie rozwiodła

Dr Lena Magnone z Zakładu Literatury i Kultury II połowy XIX wieku, autorka dwóch książek o Konopnickiej: - Poetka nigdy nie rozwiodła się z Jarosławem Konopnickim, do jego śmierci w 1905 była więc formalnie mężatką. Jednocześnie od 1876 nie żyła z mężem, zaś od końca lat osiemdziesiątych XIX wieku do roku 1910, czyli przez ostatnie dwadzieścia lat życia, nie mieszkając nigdzie na stałe i podróżując po zachodniej i południowej Europie, prowadziła wspólne gospodarstwo domowe właśnie z przyjaciółką, Marią Dulębianką - również po 1903, czyli po otrzymaniu dworku w Żarnowcu, w którym obie panie także mieszkały razem.

Zawsze przy boku

- To nie Jarosław, lecz Dulębianka występowała u boku Konopnickiej na oficjalnych uroczystościach (np. podczas hucznego jubileuszu poetki w 1902), była także zapraszana i brała udział w tzw. zjazdach rodzinnych organizowanych przez syna poetki Jana. Postać przyjaciółki jest dyskretnie sygnalizowana w niektórych utworach Konopnickiej (np. "Na normandzkim brzegu"), zaś w listach kierowanych do synów i córek poetka nieustannie podkreśla, ile zawdzięcza Dulębiance, pod koniec życia często prosi dzieci, by jej tego nie zapomniały po jej śmieci.

Poświęciła karierę dla przyjaciółki

Dulębianka zrezygnowała bowiem z własnej doskonale się zapowiadającej kariery malarskiej (w latach życia z poetką malowała już niemal wyłącznie jej portrety) i była największym wsparciem dla starzejącej się, chorej i, pomimo społecznych splendorów, właściwie ubogiej pisarki. Z kolei Konopnicka dzięki Dulębiance zaczęła się interesować tzw. kwestią kobiecą i wspierała przyjaciółkę w jej feministycznych inicjatywach.

Dowody? Trudno takie znaleźć

To wszystko nie pozwala nam oczywiście wyciągać zbyt daleko idących wniosków. Trudno nawet powiedzieć, co miałoby być w tej sytuacji "dowodem". Faktem jest, że poetka miała męża i szóstkę dzieci (właściwie ósemkę, dwoje umarło we wczesnym dzieciństwie) - ale faktem też jest, że przez ponad 20 lat żyła z kobietą. Jest faktem, że napisała "Rotę", w której znajdziemy pełne imaginarium Narodowej Demokracji - ale i to, że przez całe życie miała przekonania lewicowe i podczas rewolucji 1905 roku wspierała socjalistów. Wykorzystywanie postaci poetki jednocześnie przez tak sprzeczne obozy, jak ruch feministyczno-gejowski i narodowy, nie jest więc niczym nowym. Na szczęście osobowość i twórczość Konopnickiej nie daje się podsumować żadną łatwą etykietą - uważa dr Magnione.

DOSTĘP PREMIUM