Maziarski: Co takiego jest w Polsce, że takie paroksyzmy przemocy mają miejsce?

- Konsekwencją będzie rozmowa o politycznej odpowiedzialności za atmosferę w Polsce, która sprawia, że ludzie niezrównoważeni są zmobilizowani i mogą dopuszczać się takich czynów - mówi Wojciech Maziarski w "Sygnałach Dnia" w Programie 1 PR. Drugi gość, Piotr Semka z "Uważam rze", zaznacza, że ta sytuacja jest zagrożeniem dla demokracji, ale będzie również dla niej sprawdzianem.

- Na pewno pytanie jest takie, czy prokuratura używa odpowiednich słów, bo określenie typu zamach czy atak na konstytucyjne organy państwa to bardzo poważne określenie. W takich sprawach zalecałbym ważenie słów i ograniczenie się do konkretów - stwierdza Semka. Dodaje, że prokuratura powinna posługiwać się językiem bardziej precyzyjnym, żeby uniknąć niepotrzebnego stwarzania atmosfery zagrożenia państwa.

Zdaniem Maziarskiego to nietrafiony zarzut, bo przekaz prokuratury zawiera "podstawowy pakiet informacji". Natomiast według publicysty "Gazety Wyborczej" rozpocznie się teraz dyskusja na temat kontekstu politycznego, który determinuje takie "desperackie działania".

- Mamy kolejną taką sytuację, w której wydaje się, że człowiek niezrównoważony planował takie desperackie działanie - mówi Maziarski i dodaje, że wszyscy zaczną się zastanawiać, co takiego jest w Polsce, że takie "paroksyzmy przemocy miewają miejsce". - I tutaj zacznie się spór - zaznacza Maziarski.

Zdaniem Semki "tego typu sytuacje" są sprawdzianem nie tylko dla służb specjalnych, lecz także dla demokracji. - Są testem dla procedur demokratycznych, bo to jest zawsze dla demokracji sprawa delikatna - przekonuje Semka. Zaznacza, że o zamachu powinni być poinformowani wszyscy ci, którzy mogli być potencjalnym celem. - Dobrym obyczajem parlamentarnym jest także stosunkowo wczesne wprowadzenie do wiedzy członków komisji ds. służb specjalnych, w której jest opozycja - mówi.

Semka zaznacza, że szef komisji parlamentarnej ds. służb specjalnych nic na temat zatrzymania zamachowca nie wiedział. - Mogę zadać pytanie, na jakim etapie należało wprowadzić komisję ds. służb - mówi.

DOSTĘP PREMIUM