"W Polsce łatwo zdobyć materiał wybuchowy. Cztery tony? Bez problemu"

- Wiedzieliśmy, że prędzej czy później do tego dojdzie - mówił w Radiu TOK FM o niedoszłym zamachu Andrzej Mroczek, ekspert z Centrum Badań nad Terroryzmem w Collegium Civitas. - Trudno w Polsce zdobyć cztery tony materiałów wybuchowych? - pytał Cezary Łasiczka. - Nie ma z tym żadnego problemu - stwierdził Mroczek.

- W Polsce pozyskanie materiałów wybuchowych pochodzenia wojskowego nie stanowi problemu - stwierdził w TOK FM Andrzej Mroczek. Ekspert ds. terroryzmu z Collegium Civitas komentował sprawę zatrzymania pracownika Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, który planował zamach na najważniejsze osoby w państwie . Jak podała prokuratura i ABW, Brunon K. zamierzał użyć w tym celu czterech ton materiałów wybuchowych.

Zdaniem Mroczka, pozyskanie materiałów do zamachu nie jest trudne. - Materiałów wybuchowych pochodzenia wojskowego na terenie Polski jest naprawdę bardzo dużo. Osoby, które mogły współpracować z głównym podejrzanym, mogły też te materiały pozyskiwać. Na czym to polega? To nic innego jak wykopywanie tego, co leży w ziemi - niewybuchów i niewypałów. Są odkopywane i odzyskiwany jest z nich materiał wybuchowy, który trafia potem na czarny rynek - stwierdził ekspert.

Nic nowego. To była kwestia czasu

- Czy to, że ta osoba nie miała kontaktu z żadnymi grupami terrorystycznymi i ugrupowaniami politycznymi to dobra wiadomość? - pytał swojego gościa Cezary Łasiczka. - Od dłuższego czasu zmienia się charakter czynów o podłożu terrorystycznym. Takie działania jak solo-terroryzm, z którym mamy dzisiaj do czynienia, to tendencja pojawiająca się od wielu lat. Padły jasne deklaracje, że był to samotny wilk, który przygotowywał zamach terrorystyczny. I służby zasługują na pochwałę, gdyż trudno wykryć takie działania - stwierdził Andrzej Mroczek.

Stankiewicz w TOK FM: "Celami zamachu mieli być politycy wszystkich opcji. Od prezydenta po Jarosława Kaczyńskiego" >>>

Zobacz wideo

DOSTĘP PREMIUM