Szpital pod specjalnym nadzorem. Będą nagrywać każdy krok pacjenta

Poznański Szpital im. Józefa Strusia w obawie o swoich pacjentów i personel medyczny chce zamontować na oddziale ratunkowym monitoring. Teraz kamery są tutaj tylko w rejestracji. Od grudnia będą nagrywać każdy krok pacjenta w całym SOR-ze.

- Oddział ratunkowy w szpitalu Strusia przy ul. Szwajcarskiej jest największym w Wielkopolsce. Codziennie przewijają się tutaj setki chorych. W ostatnim czasie coraz częściej na oddziale dochodziło do kradzieży, w tym sprzętu komputerowego, aparatury szpitalnej oraz rzeczy osobistych pacjentów - podkreśla rzecznik lecznicy Stanisław Rusek. I dodaje, że zapobiec temu ma właśnie pełen monitoring SOR-u. - Czas rodzi taką konieczność. Myślę, że niebawem będzie to czymś powszechnym w polskich szpitalach. Intencją tego monitoringu nie jest naruszenie dóbr osobistych pacjentów, ale podniesienie poziomu bezpieczeństwa chorych i pracowników medycznych - mówi Stanisław Rusek.

Kamery m.in. w salach zabiegowych

Teraz na szpitalnym oddziale ratunkowym w szpitalu Strusia kamery są tylko na głównym korytarzu i w rejestracji. Zdaniem szefa oddziału doktora Jacka Górnego to jednak za mało. Dlatego postanowił on umieścić kolejne kamery. Gdzie? - Będą m.in. w salach zabiegowych (tzw. obszar terapii natychmiastowej), w salach obserwacyjnych (obszar konsultacyjno-diagnostyczny) i w rejestracji - mówi. I podkreśla, że jednym z powodów monitorowania tych miejsc jest obawa o drogą aparaturę medyczną wykorzystywaną na SOR-ze. - Nie możemy sobie pozwolić na kolejne kradzieże sprzętu ratującego życie - mówi kierownik SOR-u w szpitalu Strusia.

Co na to pacjenci? Zdanie są podzielone. - Pacjent z karetki w ogóle nie myśli, kto na niego patrzy. Więc może dobrze, że lekarze będą mieć na oku, czy ktoś np. nie chce go okraść - mówi jedna z kobiet, która przywiozła tutaj swoją mamę. - Jak chcą, to mogą mnie nagrywać, nie przeszkadza mi to, skoro dzięki temu ma być tu bezpieczniej - mówi pan Michał.

"Nie chcę, by ktoś mnie oglądał"

Nie dla wszystkich sprawa jest tak oczywista. Dla wielu pacjentów kamer nie powinno być w salach zabiegowych czy obserwacyjnych, bo narusza to ich prawo do intymności.

- W sytuacji, gdy jestem badana, nie chcę, by ktoś mnie oglądał, a tym bardziej nagrywał - mówi jedna z oczekujących na przyjęcie kobiet. Pomysł z monitoringiem nie podoba się również jej mężowi. - Nie wiem, czy ordynator chce zobaczyć, jak pracują jego lekarze, ale uważam, że nie powinno się nagrywać ludzi, którzy trafiają tutaj w różnym stanie. Nie zawsze przecież wyglądają dobrze. To zły pomysł - dodaje mężczyzna.

"Są parawany, zasłony..."

Ordynator SOR-u doktor Jacek Górny zapewnia, że tylko on i lekarz dyżurny będą mieć dostęp do obrazu z kamer, które zostaną zainstalowane w salach medycznych. Poza tym intymność pacjenta pomimo monitoringu będzie w pełni zachowana - uważa doktor Górny.

- W momencie badania pacjent jest zasłaniany parawanem, mamy też zasłony, które blokują dostęp do chorego, więc nie ma obawy, że ktoś go rozpozna - tłumaczy ordynator SOR-u. Stanisław Rusek, rzecznik lecznicy, dodaje, że szpital zadba, by w żaden sposób nie zostały naruszone prywatność i dobra osobiste pacjenta. Poza tym ma nadzieję, że monitoring znacznie ograniczy nie tylko kradzieże, ale i awantury czy bójki, do których dochodzi na SOR-ze. - Monitoring działa trochę prewencyjnie. Gdy ludzie wiedzą, że są obserwowani przez kamery, zachowują się bardziej kulturalniej - mówi Rusek.

Dodatkowe kamery na szpitalnym oddziale ratunkowym pojawią się w grudniu. Wcześniej dyrekcja szpitala Strusia chce zaprosić do siebie rzecznika praw pacjenta. Po to, by rozwiać związane z monitoringiem wątpliwości. - Pokażemy pani rzecznik, że te kamery nie naruszą prywatności pacjentów, a ich jedynym celem jest zapewnienie wszystkim bezpieczeństwa - tłumaczy rzecznik Stanisław Rusek.

DOSTĘP PREMIUM