Makabryczna wpadka smoleńska prawicowego portalu. "Dowiedziałem się od jednego z księży..."

- Nie wiadomo, czyje ciało leży w grobie jednej z ofiar katastrofy smoleńskiej - obwieścił prawicowy portal Wpolityce.pl. Prokuratura "newsa" natychmiast zdementowała. A jego autor na Facebooku rozbrajająco przyznaje, że go nie sprawdzał. A o wszystkim opowiedział mu anonimowo ksiądz w Częstochowie. Tak narodziła się najnowsza smoleńska plotka.

"UJAWNIAMY" - wielkimi literami grzmiał rano portal Wpolityce.pl. Autor publikacji - Wojciech Sumliński - twierdził, że "nadal nie wiadomo, gdzie znajduje się ciało ks. prof. Ryszarda Rumianka".

Błędnie oznaczone ciała

O co chodzi? W połowie listopada prokuratura ekshumowała ciała dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej. Dwa ośrodki niezależnie przeprowadziły badania DNA. Okazało się, że ciała duchownych - kapelana Warszawskiej Rodziny Katyńskiej ks. Zdzisława Króla oraz ks. prof. Ryszarda Rumianka, rektora Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego - zostały omyłkowo złożone w dwóch grobach. "Najprawdopodobniej, pomimo prawidłowej identyfikacji przeprowadzonej przez rodzinę, ciała zostały błędnie oznaczone przez stronę rosyjską w toku ich czynności w moskiewskim instytucie medycyny sądowej" - wyjaśniała prokuratura już tydzień temu, po dokonaniu ekshumacji.

Fakty są inne?

Jednak Wpolityce.pl nie ufa prokuraturze. - Fakty są inne - oznajmił dziś Sumliński. - W grobie śp. prof. Rumianka spoczywało ciało śp. księdza Zdzisława Króla. Ale w grobie śp. księdza Króla nie było ciała śp. profesora Rumianka, tylko zupełnie inne. Nie wiadomo czyje. Rodzina księdza Ryszarda Rumianka do dziś nie wie, gdzie znajduje się ciało ich bliskiego. Wiemy jedynie, że spoczęło w niewłaściwym grobie, ale w którym, gdzie leży, kiedy zostanie to stwierdzone - nie wiadomo. Na pewno nie spoczywało w grobie śp. księdza Króla - powiedział nam proszący o anonimowość członek najbliższej rodziny. Tyle Wpolityce.pl.

Weryfikacji "newsa" nie było

Na ustalenia portalu zareagowała szybko Naczelna Prokuratura Wojskowa, która zdruzgotała tezy artykułu. "Z całą stanowczością po raz kolejny informujemy, że przeprowadzone przez dwa niezależne ośrodki akademickie badania DNA nie pozostawiają cienia wątpliwości, że ekshumowane w listopadzie br. ciała dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej zostały złożone wzajemnie w niewłaściwych grobach. (...) Publikowanie i powielanie tego typu nieprawdziwych informacji (bez podjęcia jakiejkolwiek próby ich weryfikacji w prokuraturze wojskowej) powoduje ból i cierpienie rodzin ekshumowanych ofiar oraz niepewność pozostałych osób pokrzywdzonych w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej" - czytamy w oświadczeniu prokuratury.

Wyznanie na Facebooku

Skąd autor publikacji wziął sensacyjne wiadomości o "nie wiadomo czyim ciele" w grobie tragicznie zmarłego? Sumliński rozbrajająco przyznaje na Facebooku, że swój tekst oparł na słowach "jednego z księży animatorów Krucjaty Różańcowej, zaprzyjaźnionego z bliskimi księdza profesora Ryszarda Rumianka". Okazuje się, że Sumliński po prostu pojechał na Jasną Górę na "całonocne czuwania Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę". I tam rozmawiał z księdzem. Nazwiska duchownego nie podał.

"Żadnego śledztwa dziennikarskiego tu nie przeprowadzałem"

Co więcej, przyznał, że nie starał się zweryfikować swojej informacji. - Zdecydowałem się wiadomość tę upublicznić, mając świadomość, że nie jest to informacja z zakresu dziennikarstwa śledczego - bo żadnego śledztwa dziennikarskiego tu nie przeprowadzałem - a raczej spełnienie prośby kapłana, którego znam od lat, którego postawa patriotyczna także jest mi dobrze znana i którego związki z bliskimi księdza rektora poległego w Smoleńsku nie są dla mnie tajemnicą - oświadczył Sumliński.

- Nie mam zatem żadnego powodu, by nie ufać księdzu (...), za to wiele powodów, by nie ufać prokuraturze - ujawnił we wpisie na Facebooku Sumliński.

DOSTĘP PREMIUM