Blaszane getto Poznania. Pierwszy lokator kontenerów [ZDJĘCIA]

Pierwszy lokator trafił do poznańskiego kontenera socjalnego. To eksmitowany dłużnik, który zamieszkał w blaszanych barakach socjalnych przy ul. Średzkiej w Poznaniu.

Pomysł z umieszczaniem dłużników w kontenerach socjalnych od początku spotkał się z ostrym sprzeciwem części radnych i organizacji społecznych. Przeciwnicy twierdzili, że osiedle kontenerowe stanie się gettem, w którym pojawi się przestępczość. Z tego powodu mieszkańcy dzielnic, w których miały stanąć kontenery, nie chcieli się na nie zgodzić w obawie o swoje bezpieczeństwo. W grudniu ubiegłego roku 10 kontenerów socjalnych postawiono na wolnej działce przy ul. Średzkiej. Zgodnie z pomysłem miasta mają tu trafiać ludzie, którzy od lat nie płacą czynszu w mieszkaniach komunalnych, dewastują je i są tzw. trudnymi lokatorami.

Kłopoty pana Bogdana

Pierwszym mieszkańcem kontenerów jest pan Bogdan. Decyzją sądu musiał opuścić dotychczas zajmowane mieszkanie komunalne. Eksmitowano go, bo przestał płacić czynsz. Jego dług przekroczył 55 tysięcy złotych. - Miałem najniższą rentę - 375 złotych, a za mieszkanie trzeba było płacić 450 złotych. Nie byłem w stanie opłacić wszystkiego - tłumaczy. Jak mówi, w nowym miejscu czuje się całkiem dobrze. - Mam tu ciepło, dach nad głową, może nie jest to luksus, ale można żyć - mówi w rozmowie z TOK FM 63-letni rencista.

"Balowali u mnie, hałasowali, ciągłe imprezy"

Jego problemy zaczęły się, gdy do swojego mieszkania zaprosił znajomych. - To było małżeństwo z synem, chciałem im pomóc i przygarnąłem ich. A oni balowali u mnie, hałasowali, ciągłe imprezy. Sąsiedzi mieli mnie dość - opowiada. - Czyli trochę przez nich trafił pan tutaj, do kontenerów? - Tak, dokładnie. Żałuje pan? - No, chyba tak, drugi raz już tak bym nie zrobił.

Dziś pan Bogdan całą swoją rentę przeznacza na spłatę długu. Żyje ze zbierania złomu, wśród ludzi ma dobrą opinię. - To bardzo fajny, życzliwy człowiek, każdemu pomoże, jak trzeba - podkreśla właściciel punktu złomu, który codziennie odwiedza 63-latek. - Kilka lat z nim współpracuję i nigdy nie miałem problemów - dodaje.

"Oszczędzam i nie włączam ciepła"

Pan Bogdan na zbieraniu złomu jest w stanie zarobić od 10 do 30 złotych dziennie. - Łatwo nie jest, ale innego wyjścia nie mam. Od 8 miesięcy moją rentę zabiera komornik, więc nie mam żadnych pieniędzy. Tylko tyle, co mi zapłacą w skupie - mówi. Za mieszkanie w kontenerze pan Bogdan będzie płacił ok. 40 złotych miesięcznie. Musi też opłacić ogrzewanie, które jest na prąd.

- Na razie oszczędzam i nie włączam ciepła, ale jak długo tak się uda, trudno powiedzieć - tłumaczy mężczyzna. Nie ukrywa, że jeśli tylko będzie to możliwe, chciałby wrócić do dawnego mieszkania. - Nie jestem chuliganem, jestem normalnym człowiekiem. Nikogo nigdy nie obraziłem i nie obrażę. Jeśli będzie z mojej strony dobrze, to za pół roku może stąd się wyprowadzę - mówi z nadzieją rencista. I dodaje, że nie czuje, by mieszkał w getcie.

Kontener albo schronisko

Urzędnicy zapowiadają, że niebawem do kontenerów trafią kolejni dłużnicy. - Mamy dwie osoby, które wstępnie przyjęły naszą propozycję i powinny zamieszkać na Średzkiej. Jeśli tego nie zrobią, stracą w ogóle prawo do lokalu socjalnego, a wówczas pozostanie im tylko schronisko - tłumaczy TOK FM Jarosław Pucek, szef Komunalnych Zasobów Lokalowych w Poznaniu.

Pucek podkreśla, że w kontenerach być może zostaną umieszczeni również dłużnicy z mieszkań nie tylko komunalnych, ale i pozostałych. Muszą tylko wcześniej zostać zweryfikowani. - Chodzi o to, by nie były to rodziny z dziećmi, osoby starsze, ciężko schorowane i niepełnosprawne - opowiada szef ZKZL-u.

Zgodnie z założeniem do kontenerów socjalnych mają trafiać wyłącznie samotni mężczyźni, którzy nie płacą czynszu, są trudnymi lokatorami bądź dewastują dotychczas zajmowane lokum.

25 blaszanych kontenerów Poznań kupił w ubiegłym roku. Wydał na to ok. 650 tysięcy złotych. 10 z nich stanęło na placu przy ul. Średzkiej. 2 zostały przekazane dla powodzian w gminie Golina, 2 trafiły do Zarządu Transportu Miejskiego i są wykorzystywane jako punkty sprzedaży biletów. Reszta póki co nie jest wykorzystana.

DOSTĘP PREMIUM