Ola jest zdrowa, ale od dwóch lat przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Po kontroli: Nigdzie nie było miejsca...

Mała Ola jest już zdrowa. Jednak od blisko dwóch lat przebywa w szpitalu psychiatrycznym. Kontrola wykazała: winny jest miejski ośrodek pomocy rodzinie w Gdańsku - to wyniki kontroli przeprowadzonej przez ministerstwo sprawiedliwości, do której dotarł reporter TOK FM Michał Janczura.

Zaczęło się od alarmu rzecznik praw pacjenta. - W Polsce dochodzi do bezprawnego przetrzymywania dzieci w szpitalach psychiatrycznych - informowała Krystyna Kozłowska w liście do ministra sprawiedliwości. I opisywała historię małej Oli. Dziewczynka przebywa w szpitalu psychiatrycznym od dwóch lat. Choć jest już zupełnie zdrowa. Nie ma prawnych opiekunów i nie ma się gdzie podziać.

Kontrola:

Po tym liście ministerstwo rozpoczęło kontrolę. Jak wiadomo, sąd pozbawił władzy rodzicielskiej ojca małej Oli i ograniczył ją matce dziewczynki. Zgodnie z decyzją sądu Ola miała trafić do odpowiedniej placówki.

- Sąd nigdy nie stwierdził, by dziewczynka trafiła do szpitala psychiatrycznego - mówi rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości Patrycja Loose. - Po orzeczeniu sędziego Ola została umieszczona w rodzinnym domu dziecka. Jednak stamtąd została przeniesiona do szpitala psychiatrycznego, gdyż deklarowała zamiary samobójcze, okaleczała się, była agresywna wobec innych wychowanków - dodała.

Jednak gdy lekarze stwierdzili, że dziewczynka może opuścić szpital, okazało się, że nie ma się gdzie podziać. Za umieszczenie dziewczynki z powrotem w odpowiedniej placówce - domu dziecka lub rodzinie zastępczej - odpowiedzialny jest Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie. Jednak obowiązku nie dopełnił. Dlaczego? - MOPR tłumaczył się: wszystkie placówki po kolei odmawiały przyjęcia dziewczynki. Mówiono, że nie ma miejsc lub nie ma odpowiedniej opieki dla dziecka, które przejawiała agresywne zachowania - mówi rzeczniczka resortu sprawiedliwości po zapoznaniu się z wynikami kontroli.

Efekt? Ola - choć zdrowa - cały czas mieszka w szpitalu psychiatrycznym. Bezprawnie.

Sędzia sam dzwonił i szukał placówki

Jak podkreśla rzeczniczka, w sprawę zaangażował się sędzia, który wcześniej orzekał o losie dziewczynki. - Pisemnie i telefonicznie kontaktował się m.in. z miejskim ośrodkiem pomocy społecznej i innymi placówkami, by znaleźć miejsce dla Oli - mówi w rozmowie z TOK FM Patrycja Loose.

Co dalej z Olą? Dziewczynka wciąż jest w szpitalu, w najbliższych dniach ma zapaść decyzja, co dalej.

To niejedyny taki przypadek

Jednak - jak dowiedział się reporter TOK FM - sprawa Oli nie jest odosobniona. - Na razie mamy sygnały o 20 takich przypadkach, badamy te sprawy - mówiła TOK FM rzecznik praw pacjenta Krystyna Kozłowska .

- Poruszyłam problem na spotkaniu Międzyresortowego Zespołu ds. Poprawy Skuteczności Wykonywania Orzeczeń Sądowych. Zaapelowałam do rzeczników szpitali psychiatrycznych, by zbadali sytuacje w swoich szpitalach. Niektórzy potwierdzili moje obawy - dodała.

Masz temat dla reporterów TOK FM? Napisz: reporterzy@tok.fm

DOSTĘP PREMIUM