Lekarze chcą po 200 złotych od NFZ. Mówią, że ich nęka i straszy

NFZ zastrasza lekarzy - uważa Stowarzyszenie Lekarzy Praktyków. Fundusz wysyła medykom, którzy nie podpisali umowy z NFZ na wystawianie recept na leki refundowane, pisma. Stowarzyszenie apeluje do swoich członków, by domagali się odszkodowania. Nie wykluczają, że sprawa zakończy się w sądzie.

W piśmie Fundusz informuje o możliwości podpisania umowy oraz "wzywa Panią/Pana w terminie do 14 dni od daty otrzymania niniejszego pisma do złożenia pisemnych wyjaśnień w sprawie bezprawnego wystawiania recept refundowanych". - Taka insynuacja jest nie do przyjęcia. To w zasadzie pomówienie - oburza się Jacek Przybyło, prezes Stowarzyszenia Lekarzy Praktyków. - Zdecydowana większość osób, które nie podpisały tych umów, jest świadoma, czego im nie wolno. W związku z tym nie wypisują takich recept i poczuli się oskarżeni, że działają bezprawnie - dodaje.

Niech płacą za insynuacje

Dr Przybyło uważa, że pismo NFZ jest manipulacją, dlatego każdy lekarz powinien zareagować i odpowiedzieć na nie. Stowarzyszenie lekarzy praktyków przygotowało dla kolegów wzór pisma, w którym jest mowa o przeprosinach i o wpłacie przez NFZ 200 zł na społeczny cel związany ze służbą zdrowia. - Od momentu rozpoczęcia akcji mailingowej kilka tysięcy lekarzy pobrało te dokumenty - informuje prezes SLP.

Stowarzyszenie Lekarzy Praktyków nie wyklucza także wystąpienia na drogę sądową w imieniu lekarzy, którzy nie podpisali umowy z NFZ na wystawianie recept na leki refundowane. A jest to - według stowarzyszenia - ponad połowa lekarzy w skali kraju.

Lekarze, którzy nie są pewni, czy nie wypisali recepty na leki refundowane powinni - wg Stowarzyszenia - zażądać od funduszu dowodów.

NFZ: urząd robi swoje

NFZ nie chce się nad sprawą rozwodzić. Rzecznik centrali NFZ stwierdza jedynie, że urzędnicy wykonują tylko swoje obowiązki i wysyłają pisma z prośbą o wyjaśnienie tej sytuacji. - Nie jest to żadna forma zastraszania, a już na pewno nie jest to powód do jakichkolwiek roszczeń - stwierdza Andrzej Troszyński.

DOSTĘP PREMIUM