Wdowa z trojgiem dzieci prosi na Facebooku o jedzenie

Mały piętrowy dom na bydgoskim Błoniu. Ciasna i zaniedbana klatka schodowa, brudne ściany, drewniana podłoga. Drzwi otwiera kobieta, zza jej nóg wybiegają roześmiane dzieci: 1,5 -roczna Natasza i 4,5 -letnia Ola. 8-letni Kamil jest w tym czasie w szkole. Cała rodzina utrzymuje się za 1300 zł. Matka prosi o pomoc na portalu społecznościowym.

- Moje życie zawaliło się dwa lata temu, gdy mój mąż wyszedł z domu do pracy i nie wrócił. Po dwóch miesiącach został znaleziony martwy, a my zostaliśmy sami. Ja byłam wtedy w piątym miesiącu ciąży z najmłodszą Nataszką - mówi Ewa. Rodzina została bez środków do życia, bo mężczyzna pracował na czarno. Po narodzinach Nataszy dostali rentę rodzinną w wysokości 700 zł. - Chciałabym dać rządzącym tę kwotę i trójkę dzieci na wychowanie, żeby sobie z tym poradzili - mówi rozgoryczona 34-latka.

"Na ile mogliśmy, to pomogliśmy"

Kobieta skończyła szkołę muzyczną. Studiowała też śpiew operowy na Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, jednak po zajściu w pierwszą ciążę ze studiów zrezygnowała. Rodzina mieszka w lokalu socjalnym. To dwa malutkie pokoje z piecami kaflowymi, łazienka i kuchnia. Korzysta też z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. - Na ile mogliśmy, to pomogliśmy. Pani Ewa ma przyznany zasiłek okresowy w wysokości 390 zł, kupiliśmy jej opał za 600 zł, Kamil ma opłacone obiady w szkole. Przyznajemy też zasiłki celowe na rachunki za prąd czy czynsz - tłumaczy Barbara Suszko z MOPS-u. W sumie na miesiąc wychodzi około 1200-1300 zł na życie.

"Boimy się, że odłączą nam prąd"

Czynsz to 220 zł miesięcznie, rachunki za prąd to kolejnych 300 zł. - W tym mieszkaniu niestety wszystko - oprócz ogrzewania - jest na prąd. Dlatego są duże rachunki, za które mamy zaległości. Teraz muszę zapłacić 569 zł, a jeszcze mam zaległy rachunek w wysokości 641 zł. Boję się, że przed świętami odetną nam prąd i zostaniemy bez światła, ciepłej wody, lodówki czy pralki - mówi ze strachem pani Ewa. W ostatnich dniach kobieta dostała też pismo od komornika: do zapłaty 1204 zł za dawne długi. - Nie wiem, z czego to zapłacę? - pyta.

Apel na Facebooku

Kobieta nie może liczyć na pomoc rodziny. Jej rodzice są schorowani i sami mają zaledwie kilkaset złotych renty. Dlatego pani Ewa napisała na Facebooku dramatyczny apel o pomoc. - Chyba najgorzej jest z zakupem żywości, mleka i pieluch dla najmłodszej córki. Przy takich dochodach na nic nie starcza. Dlatego proszę dobrych ludzi o jakieś parówki, puszki, coś na obiad, mleko modyfikowane dla Nataszki. - wymienia. Internauci już kilka razy pomogli pani Ewie - W sierpniu, gdy też odcięli nam prąd, napisałam na swoim profilu prośbę o pomoc. Kilku znajomych się skrzyknęło i udało się zapłacić zaległy rachunek. Kiedyś prosiłam też o leki dla dzieci i też ktoś wykupił antybiotyki - wymienia.

- To jest normalna rodzina, tylko potrzebuje pomocy. Współpraca z panią Ewą dobrze się układa, dba o dzieci i widać, że te mocną ją kochają. Co jakiś czas odwiedzamy ich i sprawdzamy, jak sobie radzą - mówi Barbara Suszko.

Wypadek Nataszy

Rodzina jest jednak ciężko doświadczana przez los. W lutym najmłodsza Natasza została bardzo mocno poparzona wodą z uszkodzonego bojlera. - Hydraulik wsadził w środek jakiś kołek, który odpadł i zablokował termostat. Kiedy spłukiwałam córkę po kąpieli, poleciał na nią wrzątek. Trafiła do szpitala w bardzo ciężkim stanie, trzeba było zrobić przeszczep skóry - mówi drżącym głosem jej mama. Dziewczynkę udało się uratować, ale wymaga rehabilitacji i drogich maści na blizny.

"Tylko marzę, żeby żyć w spokoju"

Pani Ewa została oskarżona przez prokuraturę o nieumyślne narażenie na utratę zdrowia lub życia. Dostała 2 lata w zawieszeniu na pół roku, jednak odwołała się od wyroku. - Przecież nie zrobiłam tego celowo, a gdyby cokolwiek się wydarzyło i poszłabym do więzienia, to z kim zostałyby moje dzieci? Nie mamy nikogo. Sąd przyznał mi wówczas do zapłaty prawie trzy tysiące złotych, to grzywna i koszty sądowe m.in. za przeprowadzone badania. Do zapłaty w ciągu 30 dni. Tylko skąd ja takie pieniądze teraz wezmę? Przecież dzieci musiałyby nie jeść przez trzy miesiące - mówi z płaczem. - Nigdy nie myślałam, że znajdę się w takiej sytuacji. Człowiek nie jest w stanie przewidzieć tego, co może go spotkać. Ja trzy, cztery lata temu nie pomyślałabym, że coś takiego mnie dotknie. Dziś tylko marzę o tym, żeby żyć w spokoju.

DOSTĘP PREMIUM