Warzecha: To, co dla jednych jest mową nienawiści, dla innych może być logicznym wywodem

- Jeżeli na demonstracji słyszę "Donald, matole", to moim zdaniem to się całkowicie mieści w granicach tego, co można krzyczeć na demonstracji - mówił w programie Daniela Passenta w TOK FM prawicowy publicysta Łukasz Warzecha, komentując "mowę nienawiści" w Polsce. Jak zaznaczał, każdy przypadek słownej agresji powinien być oceniany subiektywnie, bo to, co dla jednych może być przepełnione nienawiścią, inni mogą uznać za logiczny wywód.

- Moim zdaniem agresja w Polsce narasta w sposób lawinowy. Główna tego przyczyna tkwi w polityce - stwierdził w programie Passenta Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota.

Jak zauważył Rozenek, jeden z blogerów zbadał, ile razy w internecie pojawia się zwrot "zabić" połączony z nazwiskami trzech polityków. - Chodzi o Palikota, Kaczyńskiego i Tuska. Jakie są wyniki? Otóż dla Palikota 7,45 mln, dla Tuska 1,44 mln, a dla Kaczyńskiego - 1,149 mln. Dla mnie jest to przerażające - stwierdził.

Warzecha: "Donald, matole" mieści się w granicach

Daniel Passent przypomniał swoim gościom kilka znanych cytatów, które można uznać za mowę nienawiści: - "Donald, matole, twój rząd obalą kibole", "wystrzelać co 10.", konkurs na to, jak zastrzelić premiera, mówienie o zdrajcach, dożynaniu watahy, sprzedawczykach, moherach, mordercach... - wymieniał dziennikarz.

- Jeżeli na demonstracji słyszę "Donald, matole", to moim zdaniem to się całkowicie mieści w granicach tego, co można krzyczeć na demonstracji. Jeżeli pan mówi o konkursie na to, jak zabić premiera, to ta wypowiedź była manipulacyjnie wyjęta z kontekstu, ponieważ w całości ona brzmiała: skoro możemy zrobić referendum na temat zabijania nienarodzonych, to może moglibyśmy zrobić referendum na temat tego, czy można zabić premiera. W tym kontekście znaczenie tego jest zupełnie inne, niż to było podawane - zaznaczył Warzecha. Jak dodał, każdą wypowiedź należy rozpatrywać subiektywnie. - To, co np. pan Rozenek uważa za przepełnione nienawiścią, ktoś inny mógłby uznać za całkiem logiczny wywód - stwierdził.

Agresja to wyraz braku szacunku

Zuzanna Celmer, psycholog i pisarka, zauważyła z kolei, że agresja słowna jest wyrazem braku szacunku. Jak stwierdziła, to, co autor wypowiedzi może uznać za niegroźne, może być zupełnie inaczej odebrane inaczej przez słuchacza.

- Jeżeli nie będzie szacunku, to [agresywna wypowiedź - red.] również może paść na inny grunt, zostać zupełnie inaczej odczytana, niż ten publicysta by sobie tego życzył - zauważyła.

DOSTĘP PREMIUM