Wielkopolska: Kłuł dzieci igłą. Już nie jest dyrektorem szkoły. Zrezygnował

Dyrektor szkoły w Starkówcu Piątkowskim pod Środą Wielkopolską, po tym, jak kłuł uczniów jednorazową igłą zrezygnował z zajmowanego stanowiska. Do incydentu doszło 30 listopada podczas lekcji poświęconej prawidłowemu żywieniu, na którą nauczyciel przyniósł glukometr swojego syna.

Sprawę opisaliśmy tydzień temu . Po tym, jak o sprawie dowiedział się sanepid, uczniowie trafili do kliniki pediatrii w Poznaniu, gdzie przeszli specjalistyczne badania. Istniało ryzyko, że dzieci mogły złapać jedną z chorób zakaźnych, np. wirusowe zapalenie wątroby typu B i C, a nawet wirusa HIV. Badania będą powtarzane. Uczniowie przez najbliższe pół roku pozostaną pod ścisłą kontrolą lekarzy i sanepidu.

Dyrektor szkoły podstawowej w Starkówcu Piątkowskim zaraz po wydarzeniach poszedł na zwolnienie lekarskie i w szkole już się nie pojawiał.

"Jest w złej formie"

Wielkopolski Kurator Oświaty domagał się odwołania dyrektora. Przyklasnęli mu oburzeni rodzice. - Wczoraj dyrektor na nasze ręce złożył rezygnację - mówi TOK FM Ernest Iwańczuk, wiceburmistrz Środy Wielkopolskiej, któremu podlega szkoła w Starkówcu Piątkowskim.

- Rozmawiałem z nim. Jest w złej formie [psychicznej - red.] i na razie nie nadaje się do pracy. Szukamy osoby, która przejmie jego obowiązki i zastąpi go na tej funkcji - dodaje wiceburmistrz.

Wobec byłego dyrektora szkoły za to, co zrobił swoim uczniom zostanie wszczęte postępowanie dyscyplinarne. - Wówczas okaże się, czy w ogóle będzie mógł pracować jako nauczyciel, teraz jest na zwolnieniu lekarskim - mówi Iwanczuk.

Dyrektor z podwójnymi kłopotami

Kilka lat temu ten sam dyrektor został oskarżony o to, że naraził szkołę w Starkówcu Piątkowskim na straty finansowe. Pracujące z nim księgowa i sekretarka przez 2 lata wyprowadziły z kasy szkoły kilkaset tysięcy złotych. Było to możliwe, bo dyrektor dał kobietom nieograniczony dostęp do szkolnego konta, dysponowały też kartami płatniczymi i czekami szkoły. To umożliwiło im swobodne wypłacanie sobie pieniędzy. W sumie księgowa i sekretarka przelały na swoje konta 440 tysięcy złotych. Sprawa trafiła do sądu, który w październiku tego roku uznał winę dyrektora, ale warunkowo odstąpił od wymierzenia kary, dzięki czemu dalej pełnił on swoją funkcję.

- Czekamy teraz na wyrok sądu drugiej instancji, jeśli będzie prawomocny wtedy do akcji wkroczy Rzecznik Dyscypliny Finansów Publicznych bo mówimy o dużych kwotach tłumaczy wiceburmistrz Środy Wielkopolskiej.

Sekretarka i księgowa zostały skazane na kary więzienia w zawieszeniu na 6 lat, muszą również w tym czasie oddać szkole po 220 tysięcy złotych każda.

DOSTĘP PREMIUM