Biegli: Remigiusz Muś, technik pokładowy Jaka-40 popełnił samobójstwo

- Przyczyną śmierci technika pokładowego z Jaka-40, który wylądował w Smoleńsku godzinę przed katastrofą Tu-154, było samobójstwo. Nie znaleziono śladów mogących świadczyć o udziale osób trzecich - wynika z ostatecznej opinii biegłych, o której informuje Radio Zet.

Na ciele Musia nie ma obrażeń wskazujących na stoczoną przed śmiercią walkę albo obronę przed kimś. - Jedyną przyczyną śmierci był ucisk pętli liny - napisali biegli.

We krwi Remigiusza Musia wykryto promil alkoholu. - Wykonano test na obecność psychotropów i narkotyków, który dał wynik ujemny - mówi rozgłośni rzecznik prokuratury Dariusz Ślepokura. Śledczy zlecili pogłębione badania toksykologiczne, których wyniki będą znane za trzy miesiące.

Remigiusz Muś był w samolocie, który w kwietniu 2010 r. wylądował w Smoleńsku przed prezydenckim Tu-154. Był świadkiem w śledztwie smoleńskim. Twierdził, że wieża kontroli lotów wydała załodze Jaka-40 oraz Tu-154 (a także próbującemu lądować przed prezydenckim samolotem rosyjskiemu Iłowi 96) zgodę na zejście do wysokości 50 m, o czym nie ma mowy na nagraniach z czarnych skrzynek. Musiał popełnił samobójstwo w październiku. Ciało chorążego Musia znalazła żona w piwnicy ich domu w Piasecznie pod Warszawą. Policja już na miejscu wstępnie wykluczyła udział osób trzecich.

DOSTĘP PREMIUM