"Kara jest wysoce nieproporcjonalna. Dr G. ma silne argumenty, żeby żądać odszkodowania od państwa"

Wg prof. Wiktora Osiatyńskiego wyrok dla dr. G. jest zbyt surowy. Zdaniem prawnika, polityczne tło towarzyszące od początku jest "przerażające". - Niezależnie od wyroku, lekarz ma argumenty, żeby żądać odszkodowania od państwa - ocenił prawnik.

Warszawski sąd uznał kardiochirurga Mirosława G. za winnego przyjęcia korzyści majątkowych, w wysokości ponad 17 tys. zł. I skazał lekarza na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata, 72 tys. zł grzywny. Mirosław G. został oczyszczony z ponad 20 zarzutów o mobbing.

- Nie jestem pewien, w jakim stopniu wyrok nie został wydany ze względu na potencjalne konsekwencje prawne, finansowe i inne uniewinnienia dr. G. Lekarz wziął łapówki i powinien odpowiadać. Ale kara jest wysoce nieproporcjonalna - ocenił prawnik prof. Wiktor Osiatyński.

"Cała reszta jest przerażająca"

Według prof. Osiatyńskiego, zakończony dziś proces to tylko jeden z aspektów historii dr. Mirosława G. Chyba równie ważne jest to, co od początku działo się wokół tej sprawy.

- To było przerażające. Że postawiono mu zarzut zabójstwa. Że padło słynne zdanie: ten pan już nigdy nikogo życia nie pozbawi. Że został zniszczony jeden z najlepszych ośrodków transplantologicznych w Polsce. To koszmarny rezultat działań ludzi, opętanych demonem udowodnienia potrzeby istnienia swojej instytucji - stwierdził gość "Popołudnia Radia TOK FM".

I dodał. - Myślę, że niezależnie od wyroku, dr G. ma bardzo silne argumenty, żeby żądać odszkodowania od państwa.

Aktor w nagraniu CBA Jak zmanipulowano film o dr G.>>

DOSTĘP PREMIUM