Maziarski: Reklamy są robione pod nastolatków. I to niezbyt rozgarniętych

Żyjemy pod estetyczną i intelektualną dyktaturą smarkaterii? - pisze w "Gazecie Wyborczej" Wojciech Maziarski. I zastrzega, że nie chodzi o wiek metrykalny. "Smarkaterii" zarzuca "skrajny infantylizm, prostactwo i brak poczucia obciachu w mizdrzeniu się do młodzieżowego odbiorcy".

Reklama i kultura masowa w Polsce są dziś zdominowane przez treści obliczone na gust, wrażliwość i intelekt nastolatka, i to raczej niezbyt rozgarniętego - pisze w komentarzu w "Gazecie Wyborczej" Wojciech Maziarski, komentując głośną ostatnio kampanię reklamową sieci telefonii komórkowej Heyah. Po protestach osób oburzonych pojawiającym się w nim Włodzimierzu Leninie Heyah wycofała się z kampanii , mimo że specjaliści od reklamy mówili, że reklama jest przystosowana do klientów Heyah .

Zobacz wideo

- Żyjemy pod estetyczną i intelektualną dyktaturą smarkaterii? - pisze Maziarski w "Gazecie Wyborczej". - Niekoniecznie musi chodzić o wiek metrykalny. Znam wielu wrażliwych, subtelnych i rozumnych młodych ludzi oraz siwiejących i łysiejących smarkaczy. Niemniej cały nasz system masowej rozrywki, konsumpcji i marketingu bierze na celownik dziatwę. Głównie o nią walczą nadawcy, autorzy reklam i twórcy, często ścigając się w produkcji treści szczeniackich, infantylnych, wręcz żenujących. Przeciętny 16-latek jest z ich punktu widzenia obiektem niezwykle pożądanym, bo wykazuje większą podatność na sugestię reklamową, chętniej podąża za modą, ma większy apetyt konsumpcyjny. Warto więc go kokietować i walczyć o jego portfel - dodaje.

Maziarski pisze dalej: Autorom tekstów i spotów, twórcom popkultury wydaje się, że taki właśnie jest ich typowy i pożądany odbiorca. Że szczytem intelektualnej finezji jest dla niego pokraczny Lenin wydzierający się w jakimś dziwnym narzeczu udającym język rosyjski. Że interesuje go pokazywanie dekoltu i zderzaków. Że bawią go grubiańskie żarty o gwałceniu Ukrainek. Nie zarzucałbym autorom tych pamiętnych dowcipasów radiowych rasizmu czy głoszenia nienawiści etnicznej, tak jak nie zarzucałbym twórcom spotu z Leninem gloryfikowania komunizmu. Wszystkim im zarzuciłbym skrajny infantylizm, prostactwo i brak poczucia obciachu w mizdrzeniu się do młodzieżowego odbiorcy - sumuje.

Oburza Was Lenin? A widzieliście etykiety win? Stalin, Hitler i Jan Paweł II [BLOG]

DOSTĘP PREMIUM