Dyżurny, który dzwonił do zgłaszającego szkodę, odsunięty od obowiązków. "Dzwonił z prywatnego telefonu"

- Ustaliliśmy, że dyżurny po godzinach pracy z prywatnego telefonu zadzwonił na numer państwa czytelnika. Zostało wobec niego wszczęte postępowanie dyscyplinarne, odsunięto go od obowiązków służbowych - powiedział w rozmowie z portalem Gazeta.pl Mariusz Mrozek z KSP. - Ze strony policji było naprawdę bardzo duże zaangażowanie i wielka wola wyjaśnienia tej sprawy - przyznaje pan Tomasz, który opisał nam w liście swój konflikt z dyżurnym policji.

Jeden z naszych czytelników, pan Tomasz, przysłał do redakcji list, w którym opisał swoją "przygodę" z dyżurnym komisariatu przy ul. Wilczej w Warszawie. Na parkingu podziemnym CH "Arkadia" ktoś uszkodził mu samochód. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, polecili mu zgłosić sprawę na komisariacie. Tak też zrobił.

"Straciłem już dwie godziny, więc upieram się przy złożeniu zawiadomienia. (...) Robi się niemiło i z ust dyżurnego pada komenda: "Dokumenty! Kim pan w ogóle jest?!". Nie zwykłem legitymować się przed obcymi, więc pytam Pana Dyżurnego, czy i on mógłby się przedstawić. Na próbę wpłynięcia na jego postawę argumentem wizyty ekipy newsowej Pan Dyżurny stwierdza, że ze mną już zakończył rozmowę" - opisuje pan Tomasz.

Dzwonił z prywatnego telefonu

Następnego dnia pan Tomasz odebrał telefon. "W słuchawce słyszę znajomy głos. Wywołuje mnie z nazwiska i pyta, gdzie są moi koledzy z telewizji. To Pan Dyżurny. Pyta, czy on nie ma przypadkiem podesłać kogoś z wizytą do mnie do domu. Cytuje adres. Po prostu sprawdził sobie moje dane w aktach, żeby mnie zastraszyć" - pisze nasz czytelnik.

O historii pana Tomasza opowiedzieliśmy stołecznej policji. Mariusz Mrozek, rzecznik KSP, zapewnił, że sprawa zostanie wyjaśniona, m.in. poprzez sprawdzenie billingów. Dzisiaj już wiadomo, że dyżurny dzwonił do naszego czytelnika. - Udało się ustalić, że dyżurny po godzinach pracy z prywatnego telefonu zadzwonił na numer państwa czytelnika. Wobec funkcjonariusza wszczęto już postępowanie dyscyplinarne, został odsunięty od obowiązków służbowych - powiedział Mrozek.

Rzecznik dodał, że sprawa nadal jest wyjaśniana. Jeżeli okaże się, że dyżurny kierował dodatkowo groźby karalne, będzie miał do czynienia z prokuratorem.

"Widać było, że im zależy i uwierzyłem, że się da"

A co na to pan Tomasz? - Ja jestem bardzo zadowolony. Zadzwoniła do mnie pani z kontroli wewnętrznej i wczoraj byłem na przesłuchaniu w charakterze świadka. Ze strony policji było naprawdę bardzo duże zaangażowanie i wielka wola wyjaśnienia tej sprawy. Widać było, że im zależy i uwierzyłem, że się da - mówi.

Jak dodaje, jego patrzenie na policję trochę się zmieniło. - Ja nie jestem z tych, co strasznie na policję narzekają i zawsze jednak w nich wierzyłem. Ale w tej sytuacji już mi po prostu ręce opadły. Teraz rzeczywiście zobaczyłem, że nie jest tak, że każdy ma wszystko gdzieś, ale ewidentnie są zainteresowani tym, żeby takie sytuacje nie miały miejsca - przyznaje.

DOSTĘP PREMIUM