"Szybki seks, a 3 mies. później telefon, że jest w ciąży. Wziąłem dziecko do siebie" [30-LATKOWIE]

Demografowie straszą, że Polska się wyludnia, a my tekstem "Dlaczego nie mam dzieci? Podoba mi się moje życie, nie chcę go zmieniać" otworzyliśmy dyskusję na ten temat. Ochoczo włączyli się do niej nasi czytelnicy. Wczoraj publikowaliśmy komentarz wiceherszta : "Zaryzykowaliśmy. Czy się bałem? Jasne, że tak. A teraz..." .

A oto list, który dostaliśmy od Marcina. Napisał, że u niego "było zupełnie inaczej":

 

"Byłem dobrze zarabiającym gościem. Tak koło 12 koła miesięcznie na rękę, czyli wiadomo: imprezy, wyjazdy, zabawa... i tak do 34. roku życia. Zmieniłem pracę na lepszą i miałem już 15 koła na miesiąc. O zakładaniu rodziny w ogóle nie myślałem. Bo po co? Wszystko, co mi do szczęścia było potrzebne, już miałem.

Nagle, jak to bywa, impreza, alkohol, szybki seks.... A trzy miesiące później telefon, że dziewczyna jest w ciąży. Uzgodniliśmy, że urodzi, a ja będę dziecko utrzymywał, bo tak będzie nam wygodniej. Tyle że przed urodzeniem A. stwierdziła, że jednak nie chce dziecka, że to jej psuje życie, kompletnie nie pasuje do niej itp. Miała 32 lata. Zdecydowała, że odda dziecko do adopcji.

I wtedy coś we mnie pękło. Zdecydowałem się, że wezmę małą do siebie. W sumie stać mnie było na nianie, wiedziałem, że mama i tata pomogą. Po narodzinach dziecko wylądowało u mnie i się zaczęło. Zwolniono mnie z pracy, bo to był okres próbny, a wiadomo, dziecko, choroby, zwolnienia... ciao!

Wróciłem do poprzedniej firmy za pensję o 50% mniejszą, bo tylko jedno stanowisko było wolne. Z czasem okazało się, że dziecko to coś tak niesamowitego, że zrezygnowałem z pomocy rodziców, niania była tylko na 4 godziny dziennie, a ja poszedłem na pól etatu...

I nie żałuję. Teraz córka ma 6 lat. Jestem dumny z niej i jej osiągnięć. Było czasem ciężko i myślałem, że eksploduję, ale warto było. Dziecko to najlepszy projekt, jaki miałem w życiu, widzisz, jak się rozwija, widzisz, jak się zmienia, ciągle aktualizujesz swoją wiedzę, musisz ciągle być up-to-date. Nie musiałem rezygnować z podróży, Ania jeździła ze mną. Nie były to już takie wypasione podróże, ale były równie ciekawe. Z pracy zrezygnowałem i otworzyłem własną firmę, dało się, wystartowała, jest różnie, ale nigdy nie jest źle.

Jednego jestem pewien, gdybym miał jeszcze raz podjąć decyzję, tobym nic innego nie zmienił... Teraz mała ma też kontakt z mamą, ale na razie dość sceptycznie do siebie podchodzą. Nie znają się i tyle. W nosie z pieniędzmi, w nosie z imprezami... Dziecko to najfajniejsza rzecz, która mi się mogła przytrafić, nawet jeżeli faktycznie przewróciło świat kompletnie do góry nogami"

Tekstami o młodych bezdzietnych zaczęliśmy cykl materiałów poświęconych 30-latkom. O jakich sprawach pokolenia wyżu chcielibyście jeszcze przeczytać? Co jest dla nas ważne? Jakich tematów dotyczących młodych brakuje Wam w mediach? Piszcie do autorek na adresy: agnieszka.wadolowska@agora.pl, anna.pawlowska@agora.pl

DOSTĘP PREMIUM