Ponad 5500 zł mandatu za jazdę autobusem MPK. Przedszkolanki nie zdążyły skasować biletów

"Dwie nauczycielki zabrały grupę przedszkolaków na wycieczkę. Razem z dziećmi wsiadły do autobusu linii 57 na przystanku przy ulicy Wólczańskiej. Ledwie zamknęły się drzwi i autobus ruszył, rozpoczęła się kontrola biletów. Obie nauczycielki dostały mandaty, każda na 2800 zł", czytamy w "Dzienniku Łódzkim".

Przedszkolanki miały pod opieką po 13 dzieci. "Dla każdego z maluchów i siebie kupiły bilety jednorazowe. Gdy wsiadły do autobusu, zajęły się usadzeniem dzieci, by mogły bezpiecznie podróżować. Pojazd nie dotarł jeszcze do kolejnego przystanku, gdy rozpoczęła się kontrola biletów. Do pierwszych osób, które zostały poproszone o ich okazanie, należały nauczycielki", czytamy w dzienniku .

Na nic zdały się tłumaczenia przedszkolanek, że chciały skasować bilety, ale nie zdążyły. Od kontrolerów usłyszały, że trzeba było kupić bilety zbiorowe - ale te są w Łodzi trudno dostępne.

Kontrolerzy, zamiast słuchać dalszych tłumaczeń, wezwali policję. I wlepili wda mandaty - każdy opiewający na sumę imponujących 2,8 tys. zł. I to mimo, że najwyższa kara nałożona przez kontrolera może wynieść 500 zł. Ale nadgorliwi panowie postanowili ukarać każde dziecko z osobna...

Szkoła złożyła reklamację w MPK. Miejski przewoźnik po analizie dokumentów anulował mandaty wystawione nauczycielkom.

DOSTĘP PREMIUM