Joanna B. teraz wypiera się sutenerstwa. "Przyznałam się powodowana zmęczeniem..."

Joanna B. odniosła się do publikacji "Gazety Wyborczej", w której opisano, jak brała udział w sutenerskim procederze. Na swoim profilu na Facebooku zaprzeczyła wszystkim stawianym jej zarzutom, mimo że wcześniej przed sądem się do nich przyznała. "Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, kim musiałabym być, robiąc zarzucane mi czyny? Jestem kategorycznie przeciwna takim działaniom" - napisała B.

Jak opisała "Gazeta" , Joanna B., córka znanego muzyka rockowego, z matką Danutą B. prowadziły od 2000 r. agencję modelek. Sześć lat później firma popadła w kłopoty finansowe. Jak spekuluje dziennik, to prawdopodobnie wtedy kobiety zdecydowały się wyszukiwać modelki, które świadczyłyby usługi seksualne bogatym biznesmenom. Dziewczyny wysyłane były za granicę albo umawiane z zamożnymi klientami - m.in. z branży deweloperskiej - w kraju. Za każde spotkanie panie B. inkasowały do kilkuset złotych, modelka - minimum tysiąc złotych.

I Joanna B., i jej matka zostały w 2009 oskarżone o sutenerstwo, do czego się przyznały. Obie wyraziły skruchę i wniosły o kary więzienia w zawieszeniu, zakaz prowadzenia agencji modelek przez kilka lat i przepadek pieniędzy zarobionych na sutenerstwie.

"Sama mam córkę. Kim musiałabym być, by..."

W odpowiedzi na publikację "Gazety" B. postanowiła jednak wszystkiemu zaprzeczyć. Na swoim oficjalnym profilu facebookowym napisała:

"Ludzie zapominają, że mimo tego, iż jestem córką znanego członka grupy rockowej, co powoduje jeszcze większą nagonkę medialną, jestem też matką. Matką nastoletniej córki, która wiekowo jest niewiele młodsza od tych dziewczyn. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, kim musiałabym być, robiąc zarzucane mi czyny?

Od 8 lat całą swoją uwagę skupiam na rodzinie. Decyzja, którą podjęłam na drodze sądowej, była spowodowana zmęczeniem i przede wszystkim pragnieniem uzyskania komfortu psychicznego dla siebie i bliskich.

Głęboko wierzę w sprawiedliwość oraz w potęgę prawdy. Jestem kategorycznie przeciwna takim działaniom i gdybym była ich świadoma, sama zgłosiłabym ten proceder na policję. Jakichkolwiek dodatkowych wyjaśnień będę w stanie udzielić po zakończeniu procesu, ponieważ nie chcę ingerować w tok postępowania".

TOK FM PREMIUM